Po pierwszym kwartale br. raciborskie przedsiębiorstwo zanotowało 0,45 mln zł zysku netto wobec 2,7 mln zł rok temu. Przychody przekroczyły 120 mln zł (rok temu 105 mln zł).
Ostatni taki kwartał
- Wszystko wskazuje na to, że to był ostatni tak słaby kwartał w wykonaniu Rafako. Dlaczego nie błysnęliśmy? Przede wszystkim wpłynęło na to przesunięcie wykonawstwa prac przy XIII bloku w Bełchatowie. Kiedy osiem miesięcy temu konstruowaliśmy portfel na ten rok, jeszcze o tym nie wiedzieliśmy, dlatego nie braliśmy innych dużych zleceń - tłumaczy Mariusz Różacki, prezes Rafako. - Pierwszy kwartał br. musieliśmy więc łatać szybko zdobywanymi, niewielkimi zleceniami, które miały niską rentowność. Stąd niewielki zysk netto. Dodatkowo pierwsze trzy miesiące są tradycyjnie nie najlepsze dla naszej branży, a ubiegłoroczny wynik był zniekształcony zdarzeniem jednorazowym, czyli sprzedażą budynków o wartości 5 mln zł - dodaje. Na wynik z pierwszego kwartału wpłynęły też kłopoty z kontrahentem, który dostarczył wadliwy towar. Z tego tytułu spółka otrzyma jednak rekompensatę.
Zdaniem M. Różackiego, sytuacja w drugim kwartale i w kolejnych będzie już diametralnie inna. - Na pozostałą część roku zdobywaliśmy zamówienia tak jakby Bełchatowa nie było. Teraz mamy wypełniony portfel zleceń jak nigdy dotąd. Przekracza 2 mld zł. W dodatku zdecydowana większość kontraktów to duże umowy, w których pełnimy kluczową rolę. To oznacza wyższą rentowność. Ruszają pełną parą nasze roboty przy wielu instalacjach odsiarczania spalin i modernizacjach w Elektrowni Bełchatów. Tylko one są warte ponad 1 mld zł - twierdzi M. Różacki.
Marża już niezła