Reklama

Elektrim bez cennej Ery

Publikacja: 13.06.2006 07:20

Dzień zaczął się od wzrostu kursu, jednak wczesnym popołudniem spółka podała komunikat, w którym przyznała się do porażki w kolejnym procesie sądowym o Erę. Giełda zawiesiła notowania akcjami "Elka". Po wznowieniu handlu kurs pikował. Na zamknięciu, zamiast ponad 11 zł za akcję, można było dostać już jedynie 6 zł.

Mają rozmawiać

Raport bieżący Elektrimu głosił, że Trybunał Arbitrażowy w Wiedniu uznał, że Deutsche Telekom "w sposób ważny" wykonał opcję kupna udziałów PTC, operatora Ery. Ci, którzy pamiętali ubiegłoroczny komunikat "Elka" w tej sprawie, wiedzieli, że cena w tej transakcji może wynieść 350 mln euro. To o wiele za mało, aby broniący się przed upadłością holding mógł spłacić wierzycieli. Na wykupienie obligacji giełdowa firma potrzebuje ok. 510 mln euro. Z informacji przekazanych wczoraj przez p.o. prezesa Piotra Nurowskiego i Zygmunta Solorza-Źaka wynika jednak, że Elektrim może dostać za Erę więcej niż 350 mln euro. Ile dokładnie - nie wiadomo. To rozstrzygnie Trybunał w drugiej fazie postępowania. - Być może sąd uzna, że wykonanie opcji po cenie księgowej byłoby dla Elektrimu krzywdzące - mówił P. Nurowski. Sąd zalecił też tymczasem, aby strony (Elektrim i DT - przyp. red.) spróbowały dojść do porozumienia - dodawał. Pytany, jak Elektrim chce przekonać DT, aby zasiadło do rozmów - nie miał konkretnej odpowiedzi. Nie chciał też dyskutować o ryzyku upadłości firmy.

Elektrim: winny czarny PR

P. Nurowski winą za to, że Elektrim znalazł się znowu w opresji, obarczył Vivendi i jego firmę zależną ET, które, mimo orzeczenia Trybunału Arbitrażowego z listopada 2004 r., utrzymują, że to ET jest nadal właścicielem 48 proc. udziałów Ery.

Reklama
Reklama

- Zawsze podkreślaliśmy determinację i wolę respektowania prawa w każdej postaci, w tym także orzeczeń suwerennych sądów, zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Ubolewam, że firma ET w sposób permanentny podważała ten wyrok. Do arsenału broni został włączony też czarny PR - mówił P. Nurowski. Wskazywał, że Vivendi i ET wytoczyły Elektrimowi ponad 60 procesów i uniemożliwiały wywiązanie się z postanowień sądu w terminie. - Nie pozostaje nam nic innego, jak podjąć kroki odszkodowawcze wobec Vivendi i ET - zapowiedział P. Nurowski.

Silny słabością

- Jesteśmy bezsilni, ale nie poddajemy się - komentował z kolei Z. Solorz-Źak. I po raz kolejny zapewniał: - Nie będę sprzedawał akcji Elektrimu.

Nie jest pewne, czy spółka będzie skarżyć decyzję Trybunału, choć ma do tego prawo: - Można próbować prawnych sztuczek, ale szanse, naszym zdaniem, są marne - mówił Z. Solorz-Źak.

Jerzy Modrzejewski, prawnik Elektrimu, ujawnił poza tym, że Elektrim już raz zrezygnował ze sporu z DT o opisywaną opcję. Blisko rok temu poinformował, że wystąpił z pozwem wzajemnym wobec niemieckiego telekomu i chciał realizować kontropcję. - Nie opłaciliśmy tego pozwu, bo uznaliśmy, że opłata jest zbyt wysoka - powiedział J. Modrzejewski. Miała wynosić kilkaset tysięcy euro.

Czas to pieniądz

Reklama
Reklama

Być może jednak DT usiądzie do rozmów z Elektrimem, a może i z Vivendi. 11 lipca austriacki sąd zajmie się ponownie innym, ale równie istotnym wątkiem sporu o Erę. Będzie (w drugiej instancji) ustalał, czy ważny jest najistotniejszy zapis orzeczenia Trybunału Arbitrażowego z listopada 2004 r., mówiący, że Elektrim zawsze był i jest właścicielem udziałów Ery, ale musi je odzyskać. Vivendi i ET zaskarżyły ten punkt, jako sprzeczny wewnętrznie.

Jeśli okaże się, że Francuzi mają rację, Elektrim straci podstawy, by twierdzić, że jest udziałowcem Ery. To z kolei sprawi, że DT nie będzie mógł odkupić od niego pakietu operatora. Opcja przysługuje Niemcom jedynie wobec Elektrimu.

Trzy lata sporu o Erę

2004

listopad: Trybunał Arbitrażowy w Wiedniu wydaje orzeczenie w wieloletnim sporze o to, kto jest właścicielem 48 proc. udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej. Orzeka,

że Elektrim zawsze nim był, a aport udziałów do Elektrimu Telekomunikacja (spółka kontrolowana przez Vivendi)

Reklama
Reklama

był nieskuteczny.

2005

styczeń: Polski sąd uznaje wyrok z Wiednia na terenie Polski. Decyzja jest nieprawomocna. Zostaje oprotestowana.

luty: Elektrim zostaje wpisany jako właściciel 48 proc. udziałów Ery w Krajowym Rejestrze Sądowym i wprowadza zmiany w organach władzy operatora.

sierpień: Sąd okręgowy nakazuje powtórne rozpatrzenie wniosku Elektrimu o wpis do KRS-u Ery.

Reklama
Reklama

listopad: Elektrim zostaje wykreślony z KRS-u Ery.

2006

marzec: Sąd potwierdza, że Elektrim jest właścicielem Ery

maj: Sąd ponownie zajmuje siź ustaleniem treści wpisu

w KRS-ie Ery, w tym wnioskiem zarządu operatora o ponowne wpisanie doń Elektrimu. Odracza rozprawź

Reklama
Reklama

do 7, a potem do 14 czerwca.

Komentarz

Urszula Zielińska

Fundamentalne pytania i fundamentalne daty

Jak zwykle w historii Elektrimu wiele pytań pozostaje - przynajmniej na razie - bez

Reklama
Reklama

odpowiedzi. Wiele z nich ma fundamentalny charakter. Na przykład: kto dziś jest właścicielem 48 proc. udziałów Ery, na które ostrzy sobie zęby Deutsche Telekom? 1. Elektrim (bo obowiązuje wyrok z listopada 2004 r.), 2. ET (bo widnieje w Krajowym Rejestrze Sądowym Ery) czy też 3. Mega Investment (do której Elektrim wniósł kiedyś Erę, a której współwłaścicielem jest pośrednio Solorz-Źak). Jak

zwykle w przypadku "Elka" ostateczne słowo należy do sądu. 11 lipca może się okazać, że nie można być jednocześnie udziałowcem spółki i odzyskiwać w niej udziałów. Wówczas Elektrim będzie musiał od początku znowu udowadniać, że jest właścicielem Ery, a DT - wspierać go w tych działaniach. W takiej sytuacji może ich zastać sąd upadłościowy, do którego zawiedli "Króla spekulacji" obligatariusze. W historii Elektrimu jest też wiele fundamentalnych dat. Czy 11 lipca będzie jedną z nich? Może "Elek", DT i Vivendi uznają, że lepiej nie?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama