Prezes Urzędu Regulacji Energetyki nie zgodził się wczoraj na podwyżkę cen gazu, jaką chciał od 1 lipca wprowadzić zarząd Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. - Nie zgadzamy się z tą decyzją - mówią przedstawiciele PGNiG. Ich zdaniem, uzasadnienie do decyzji, jakie podał prezes URE, jest... szokujące.
- Wnioskowaliśmy o podniesienie taryfy o 12 proc. ze względu na znaczny wzrost kosztów pozyskania surowca - tłumaczy Cyryl Fedorowicz, dyrektor biura taryf PGNiG. - W tej chwili sprzedajemy gaz odbiorcom poniżej kosztów pozyskania z importu. W kwietniu straty na działalności obrotu wyniosły 44 mln złotych - dodaje.
Po wzro?cie na początku sesji akcje PGNiG po ogłoszeniu decyzji URE zaczęły szybko tracić na wartości, by na koniec sesji spa?æ do 3,37 zł. W opinii Flawiusza Pawluka z DM BZ WBK, od dłuższego czasu można się było spodziewać, że prezes URE nie zgodzi się na podwyżkę. - Urząd ugiął się pod presją polityków - uważa analityk. W ciągu ostatnich kilku miesięcy ze strony np. Platformy Obywatelskiej słychać było głosy, że zyski PGNiG są zbyt wysokie, szczególnie wobec kosztów, jakie mieliby ponosić odbiorcy gazu.
Zdaniem F. Pawluka, brak podwyżki może się odcisnąć na wynikach w III kwartale, ale jest to okres, który ma najmniejszy wpływ na całoroczny wynik finansowy PGNiG. - Problem dla spółki pojawiłby się wtedy, gdyby URE nie zgodził się na podwyżkę w IV kwartale lub gdyby była ona istotnie niższa, niż chciałby zarząd firmy - deklaruje specjalista z DM BZ WBK. Ostatni kwartał ma duże znaczenie dla wyników całorocznych.