Proszę nie stawiać mnie w szeregu obrońców Lubawy, choć pozwolę sobie wyrazić zdziwienie poniedziałkową decyzją Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, która zakazała spółce prowadzenia oferty akcji serii E. Pretekstem jest brak w prospekcie dwóch informacji: o sprzedaży 52 proc. udziałów w spółce zależnej Mista i o oddaniu w wieczyste użytkowanie nieruchomości w Iławie za 3,3 mln zł. Otóż aktywa Misty to ledwie 1,7 mln zł, wobec 38,3 mln zł grupy kapitałowej Lubawy. Wątpliwości budzi też fakt, czy spółka musiała informować o umowie iławskiej. Jej wartość nie przekracza bowiem 10 proc. kapitału własnego grupy kapitałowej, choć jest wyższa niż 10 proc. kapitału samej Lubawy (31,8 mln zł).

Czy rzeczywiście pominiźcie tych informacji, o których zainteresowani spółką mogli się dowiedzieć bez większego wysiłku, zasługiwało na tak stanowczą reakcję? Rozumiem, że z równie dużą wnikliwością, której tak zabrakło np. przy przyznawaniu licencji maklerskiej firmie WGI, badane będą wszystkie składane w komisji wnioski.