Niektórzy akcjonariusze największego polskiego koncernu paliwowego mogli być zaskoczeni, gdy kilkadziesiąt minut po rozpoczęciu wtorkowej sesji kurs Orlenu zaczął wyraźnie spadać. Sprawa wyjaśniła się po godzinie 10, gdy agencja Bloomberg poinformowała, że bank inwestycyjny Morgan Stanley zaoferował swoim klientom spory pakiet akcji Orlenu. Na sprzedaż wystawione zostało 2,6 miliona papierów, czyli około 0,6 proc. kapitału. Akcje oferowane są po 58,5-59 zł. Na zamknięciu wtorkowej sesji za walory płockiej spółki płacono 58 zł, czyli o 4,3 proc. mniej niż w poniedziałek. Właściciela zmieniło ponad 2,4 mln akcji, co stanowi 0,57 proc. kapitału.
Quasi-oferta publiczna
- Zdarza się, że większy pakiet akcji jest sprzedawany w formie tak zwanej quasi-oferty publicznej - mówi Michał Mierzwa z Domu Inwestycyjnego BRE Banku. Dodaje, że jest to korzystniejszy sposób niż sprzedaż na rynku. - Wrzucenie sporego pakietu na giełdę spowodowałoby dłuższy i prawdopodobnie głębszy spadek notowań - wyjaśnia analityk. Dodaje, że zniżka kursu akcji Orlenu nie powinna być o wiele głębsza niż wczorajszy spadek.
Moment nie jest zły
Czy Morgan Stanley, sprzedając akcje Orlenu, wykorzystuje dobry moment, kiedy notowania są wysokie? Zdaniem analityków, nie jest pewne, czy taka ocena sytuacji leży u podstaw oferty. - Nie wiadomo, czy bank nie sprzedaje pakietu w czyimś imieniu. Możliwe też, że jest to część większej, widocznej od pewnego czasu, operacji, która ma na celu zredukowanie przez inwestorów zagranicznych pozycji w naszym regionie - rozważa M. Mierzwa.