W poniedziałek Apator był notowany po raz pierwszy po podziale akcji przez 11. W piątek walory kosztowały 228,5 zł, a kurs otwarcia na wczorajszą sesję ustalono na 20,8 zł. Rynek spokojnie przyjął zmiany. Na zamknięciu poniedziałkowej sesji jedna akcja kosztowała 20,8 zł. Właściciela zmieniło blisko 8,5 tys. papierów. - Fakt, że nasze akcje wyceniano przed splitem na prawie 230 zł, mógł mieć wpływ na wielkość obrotów. Mam nadzieję, że od dziś znacząco poprawi się płynność walorów - mówi Piotr Skrzyński, wiceprezes Apatora.

Toruńska spółka jest obecna na rynku urządzeń pomiarowych i łącznikowych służących do rozliczania zużycia prądu, gazu i ciepła. Brakuje jej podmiotu odpowiedzialnego za "wodę". Apator informował, że idealnym partnerem mógłby być toruński Metron (firmą zainteresowany jest też amerykański Seven Rocks Mining - przyp. red.). - Chcielibyśmy mieć Metrona w naszej grupie. Sytuacja jest jednak patowa z uwagi na brak porozumienia z wierzycielami, a zadłużenie Metronu wynosi ponad 40 mln zł. Pracujemy nad przejęciem innej firmy. Na przełomie roku powinno się wyjaśnić, kogo kupimy - dodaje wiceprezes.

Apator chciałby rozpocząć współpracę z dużymi firmami IT. Chodzi m.in. o wprowadzenie systemu przepłaconego opłat i możliwość zdalnego odczytu stanu liczników. Liczy na podpisanie pierwszych kontraktów jeszcze w tym roku.

Apatora rozwija eksport. Na koniec tego roku ma stanowić co najmniej 22 proc. sprzedaży ogółem. Zarząd jest zadowolony zwłaszcza z obrotów z Turcją. Zgodnie z założeniami rozwija się też niemiecka filia Apatora. Po pierwszym półroczu skonsolidowane przychody toruńskiego producenta wyniosły 133,3 mln zł. Były o 17 proc. wyższe niż przed rokiem. Zysk netto grupy sięgnął 18 mln zł. W pierwszym półroczu 2005 r. był o ponad 10 mln zł wyższy. W dużej części na jego wzrost wpłynęły zdarzenia jednorazowe. - Podtrzymujemy konsekwentnie prognozę na 2006 rok. Grupa zarobi na czysto 40 mln zł przy 300 mln zł przychodów - dodaje wiceprezes.