Wnikliwie przeczytałem odpowiedź pana Łukasza Dajnowicza, rzecznika KPWiG, na zarzuty stawiane przez drobnych akcjonariuszy firmy Optimus ("Parkiet" z 14 września). Odnoszę wrażenie, że decyzja KPWiG o wykluczeniu Optimusa z obrotu giełdowego doprowadziła do pomieszania istoty kary, jej celu i funkcji.
Kara jest wyrazem negatywnych ocen ludzkiego zachowania. Piętnuje zatem aspołeczne zachowania. By odniosła zamierzony skutek, winna zaspokoić społeczne poczucie sprawiedliwości. Powinna zatem być dolegliwością osobistą. To znaczy winna dosięgnąć przede wszystkim sprawcę przestępstwa.
Wydaje się to nieprawdopodobne, ale decyzja KPWiG uderza nie w sprawców przestępstwa, ale w Boga ducha winnych akcjonariuszy, czyli ofiary. Nie dziwi zatem oburzenie drobnych akcjonariuszy Optimusa, którzy już raz zostali skrzywdzeni matactwami zarządu firmy. Teraz zaś na dobitkę są ponownie krzywdzeni decyzją KPWiG o wycofaniu z obrotu publicznego.
Wspomniane wcześniej stalinowskie metody cechowało totalne bezprawie. Jednakże decyzja KPWiG wpasowuje się raczej w ramy państwa prawa. Szkoda tylko, że państwa (...) gdzie nagminnie stosowano odpowiedzialność zbiorową! Jaka to pociecha dla ofiary? Źadna. Skutek działania taki sam. Ginie wyższa wartość, jaką jest poczucie sprawiedliwości. Dlatego szczególnie irytuje "wrażliwość i troska", z którymi KPWiG pochyla się nad losem drobnych akcjonariuszy.
"Kowal zawinił, cygana powiesili". Może nie jest to najlepsze porównanie, ale znacząca jest jego wymowa. Wszak KPWiG stoi na straży rynku kapitałowego. Częścią składową tego rynku są również drobni akcjonariusze firmy Optimus.