Najbliższe dni będą ważnym sprawdzianem dla nowego zarządu Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Z jednej strony powoli kończy się czas na negocjacje z Ros-UkrEnergo w sprawie dostaw ok. 2,5 miliarda metrów sześciennych gazu, a z drugiej nadal nie widać końca rozmów o statucie spółki kontrolującej polski odcinek rurociągu jamalskiego - EuRoPol Gazu.
Szczególnie palącą wydaje się ta pierwsza kwestia. Obecnie obowiązujący kontrakt, który zapewnia Polsce ok. 19 proc. zużywanego rocznie gazu, jest ważny do końca roku. Zarząd PGNiG uspokaja, że negocjacje z RosUkrEnergo są już na ukończeniu. - Obecnie do ustalenia pozostała tylko kwestia ceny - mówi Jan Anysz, wiceprezes gazowego potentata.
Jednak rozmowy w sprawie dostaw trwają już od lutego i przez ostatnie tygodnie niewiele posunęły się do przodu. Polska strona liczy, że przełom w negocjacjach z RosUkrEnergo oraz w sprawie EuRoPol Gazu przyniesie przyszłotygodniowa wizyta ministra gospodarki Piotra Woźniaka w Moskwie. Nie rozwiąże ona jednak wszystkich problemów spółki.
Na czwartkowym posiedzeniu sejmowej Komisji Skarbu Państwa powróciła sprawa akcji pracowniczych. Kontrowersje budzą również wprowadzone wczoraj zmiany w statucie firmy, które mają jej pozwolić na angażowanie się w ważne z punktu widzenia państwa, ale ryzykowne i drogie projekty inwestycyjne.
2,5 mld m3 gazu