Do zamknięcia tego wydania "Parkietu" negocjacje Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa z drugim co do wielkości dostawcą gazu do Polski - RosUkrEnergo (RUE) - wciąż trwały. Do rozstrzygnięcia została już tylko cena, jaką krajowy monopolista ma płacić za ok. 2,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że zarejestrowana w Szwajcarii i powiązana z Gazpromem spółka domaga się ceny wyższej od tej, jaką Polska płaci za rosyjski gaz samemu potentatowi. Teoretycznie tańszy surowiec z Azji Środkowej, sprzedawany przez RosUkrEnergo, może w efekcie kosztować PGNiG ponad 300 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Jak wynika z nieoficjalnych danych, dotychczas Polska płaciła za gaz z tego kierunku ok. 240-250 dol. za tysiąc metrów sześciennych. Dokładna cena jest objęta tajemnicą handlową. Obowiązujące w Europie stawki wahają się między 280 a 310 dolarów za 1000 m sześc. gazu.
Atmosfera wokół negocjacji staje się coraz bardziej napięta, gdyż ważność obecnego kontraktu, zapewniającego Polsce 18 proc. zużywanego rocznie gazu, wygasa z końcem roku. Nastroje podgrzewają też doniesienia o problemach z przesyłem błękitnego paliwa w ramach obowiązującej jeszcze umowy. We wtorek rano ukraiński Lvivtransgaz, zajmujący się przesyłem gazu, poinformował polskich partnerów, że wkrótce wstrzyma przesył surowca od RosUkrEnergo. Wyjaśnił, że RUE nie rozwiązała sprawy transportu gazu przez punkt zdawczo-odbiorczy w Drozdowiczach. Ostatecznie jednak dostaw nie ograniczono i PGNiG odbierał zakontraktowaną ilość surowca. Obserwatorzy z branży interpretowali pojawienie się informacji o możliwej przerwie w zaopatrzeniu w surowiec jako rodzaj nacisku na polską stronę przed kolejną rundą rozmów.
PGNiG próbuje wynegocjować kontrakt od początku tego roku. Jednak negocjacje z RosUkrEnergo nabrały tempa dopiero we wrześniu. Pozycji zarządu PGNiG w negocjacjach z Rosjanami nie ułatwiają zmiany w statucie spółki, które zostały wprowadzone na walnym zgromadzeniu pod koniec października. Zgodnie z nowymi zapisami, import gazu do Polski musi ostatecznie zatwierdzić minister skarbu.