Kilka miesięcy temu rada nadzorcza Telekomunikacji Polskiej powołała na stanowisko prezesa bankiera. Przewodniczący rady, profesor Andrzej Koźmiński, wyjaśniając, dlaczego się zdecydowano na kandydaturę Macieja Wituckiego, prezesa Lukas Banku, wskazywał m.in., że w świecie telekomunikacyjnym zachodzą zmiany i coraz silniej sektor ten wiąże się z usługami finansowymi.
Pytany, czy serio uważa, że TP pod rządami prezesa Wituckiego zajmie się bankowością - zaprzeczał, zasłaniając się naukowym podejściem do rzeczywistości. Niedługo potem, na spotkaniu z dziennikarzami, sam Witucki zasugerował, że TP może być bliżej niż dalej do finansowych usług. Ale prosił, żeby jego wypowiedzi nie odczytywać jako deklaracji, że narodowy operator stanie się pocztą czy kupi pakiet akcji PKO BP.
Wczoraj rynek był świadkiem pierwszego mariażu telekomu i banku, precedensowego zarówno w skali kraju, jak i świata. mBank mobile można więc nazwać kolejnym eksperymentem, po brytyjskim Vergin, Tesco Mobile czy Disney Mobile.
Polkomtel udostępnił sieć mBankowi, a ten zaczął świadczyć usługi komórkowe pod swoją marką: "mobile". Chce też świadczyć usługi bezprzewodowego dostępu do internetu.
Mimo że mamy do czynienia z eksperymentem, bank szybko policzył, ile i kiedy na tym zyska. Polkomtel - mimo że także kieruje nim bankowiec - albo tego nie zrobił, albo z jakichś względów nie chce dzielić się tą informacją. Jest równie ostrożny jak władze TP.