W warszawskim sądzie upadłościowym zgłoszono już ponad 250 wierzytelności wobec Elektrimu. Nadal nie wiadomo jednak, czy sędzia komisarz wpisze na ostateczną listę długów wszystkie zgłoszenia, czy tylko niektóre. A tylko pozycje przez niego zakwalifikowane będą brane pod uwagę przy podziale masy upadłościowej konglomeratu.
Czy będzie można cokolwiek podzielić między wierzycieli, zależy od wyniku rozprawy, którą sędzia Tomasz Solak wyznaczył na 21 grudnia. Rozpatrzy podczas niej wniosek zarządu Elektrimu (poparty przez nadzorcę) o zwolnienie zabezpieczeń ustanowionych przez sądy na rzecz francuskiego koncernu Vivendi. Zarząd konglomeratu powołał się we wniosku na jeden z artykułów Prawa upadłościowego i naprawczego.
Vivendi chce stanowiska
Trybunału Konstytucyjnego
Tymczasem - jak wynika z akt sądowych Elektrimu - Vivendi zażądało, aby sędzia komisarz zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o ustalenie, czy ten artykuł (140) jest zgodny z Konstytucją. Pełnomocnicy francuskiego koncernu w szczególności domagali się odpowiedzi Trybunału na pytanie, czy w sytuacji, gdy decyzja o zniesieniu zabezpieczeń zapada na posiedzeniu niejawnym, bez udziału wierzyciela, dochodzi do naruszenia praw konstytucyjnych, czy też nie. "Wygaśnięcie zabezpieczeń, które może nastąpić wskutek zarządzenia sędziego komisarza, ingeruje w prawa wierzycieli" - podnosili pełnomocnicy Vivendi.