Sąd apelacyjny odrzucił wczoraj zażalenie na werdykt w sprawie upadłości likwidacyjnej Toory Poland. Inwestorzy rzucili się do wyprzedaży papierów spółki. Niewielu zdążyło: o godzinie 14.40, kilkanaście minut po tym, jak informację o decyzji sądu opublikował PAP i serwisy internetowe, lawina zleceń sprzedaży spowodowała zawieszenie obrotu akcjami producenta felg. Handlu nie wznowiono do końca sesji.

Pod koniec dnia giełda ustaliła kurs teoretyczny papierów na 2,12 zł. To tylko 12 proc. mniej niż cena z sesji w środę. Z arkusza zleceń wynika jednak, że w przypadku wznowienia obrotu pod koniec dnia kurs spadłby o około 60 proc., do 1 zł.

Nastrojów nie poprawiły wieści z walnego zgromadzenia akcjonariuszy Toory. Głosami włoskich założycieli WZA uzupełniło radę nadzorczą spółki. Wbrew oczekiwaniom niektórych akcjonariuszy, na walnym nie pojawili się jednak przedstawiciele inwestora branżowego, który miałby uratować firmę.

Sąd i wierzyciele Toory mogą zgodzić się na zmianę upadłości z likwidacyjnej na układową, jeżeli akcjonariusze firmy albo grupa wierzycieli przedstawią wiarygodny plan restrukturyzacji spółki. W przeciwnym razie syndyk Toory będzie miał wolną rękę, by sprzedać majątek firmy, a za pół roku zarząd GPW automatycznie wycofa papiery bankruta z obrotu.