Reklama

E-sąd zrewolucjonizował branżę windykacyjną

Już od ponad dwóch lat na polskim rynku funkcjonuje e-sąd. Jak przyznają przedstawiciele branży windykacyjnej, instytucja ta okazała się krokiem milowym w rozwoju wielu spółek

Publikacja: 30.01.2012 13:46

W styczniu 2010 roku został uruchomiony esąd, czyli Wydział Cywilny Sądu Rejonowego w Lublinie, który przeprowadza elektroniczne postępowanie upominawcze. Dzięki temu wierzyciele w krótkim czasie mogą uzyskać tytuł wykonawczy, na podstawie którego dochodzą swojego roszczenia.

Większość przedstawicieli branży windykacyjnej o instytucji e-sądu wypowiada się w samych superlatywach. Jak podkreślają, dzięki niej nie tylko procedury uległy przyspieszeniu, ale także koszty ponoszone przez windykatorów znacznie uległy zmniejszeniu.

Sukces już na starcie

E-sąd uprościł procedury administracyjne. Wszystko odbywa się w sposób elektroniczny: od złożenia pozwu po wydanie nakazu zapłaty i nadanie mu klauzuli natychmiastowej wykonalności. Tym samym firmy zajmujące się odzyskiwaniem należności, nie muszą wysyłać zwykłych listów do setek sądów w całym kraju. Teraz wszystkie pliki wysyłane są w wersji elektronicznej.

Instytucja e-sądu od początku spotkała się z dużą przychylnością branży.

– Tylko w pierwszych dwóch tygodniach działalności e-sądu wnieśliśmy ponad 58 tysięcy pozwów. Obecnie około 80–90 proc. postępowań jest prowadzonych za pomocą e-sądu. Wykorzystanie tej metody w dużym stopniu przyspieszyło procedury uzyskiwania nakazów zapłaty oraz dochodzenia należności – mówi Artur Górnik, prezes Kredyt Inkaso.

Reklama
Reklama

Szacuje się, że w ubiegłym roku do e-sądów trafiło ponad 1,5 mln spraw, w głównej mierze od firm windykacyjnych. Spółka Presco złożyła ponad 300 tys. pozwów sądowych. Wrocławski Kruk skierował ponad 250 tys. spraw.

– Korzystamy na bardzo dużą skalę z działalności e-sądu. Uważam, że był to bardzo dobry dla gospodarki pomysł ustawodawczy. Krok ten bardzo odciążył tradycyjne sądy. Przede wszystkim wcześniej proces był bardzo pracochłonny i kosztowny. Musieliśmy wysyłać papiery po całej Polsce do setek sądów. Teraz wysyłamy pliki elektroniczne do jednego e-sądu w Lublinie – mówi Piotr Krupa, szef wrocławskiej firmy Kruk.

O pozytywnych doświadczeniach z elektronicznym systemem upominawczym mówi także Krzysztof Matela, szef EGB Investments, która w pierwszych trzech kwartałach 2011 roku skierowała do e-sądów blisko 25 tys. spraw.

– Nasze doświadczenia z tym trybem prowadzenia postępowań są bardzo pozytywne. Procedura przebiega szybko i nie wymaga od spółki przygotowywania dokumentów w fizycznej postaci. To bardzo upraszcza zarządzanie wierzytelnościami na etapie sądowym – mówi Matela.

O wykorzystaniu na szeroką skalę e-sądu otwarcie mówi także Anna Gawęska-Dąbrowska, prezes spółki Ultimo.

–  Pozytywnym dla wierzyciela aspektem funkcjonowania e-sądu jest przyspieszenie procesu odzyskiwania należności – sprawy szybciej otrzymują nakaz zapłaty, a następnie trafiają na ścieżkę egzekucji komorniczej – dodaje szef Ultimo. Od 2010 r. spółka pozwała za pomocą usługi elektronicznej 225 tys. dłużników.

Reklama
Reklama

Pierwsze problemy

Mimo wielu zalet, nie wszystkie firmy windykacyjne korzystają z elektronicznego postępowania upominawczego. Tak jest chociażby w przypadku Pragmy Inkaso.

– Przy naszej specyfice działalności polegającej na obsłudze zindywidualizowanych wierzytelności o większych nominałach to narzędzie byłoby mało przydatne – mówi Tomasz Boduszek, szef Pragmy Inkaso. – Niosłoby ze sobą oczywiście oszczędności kosztowe, w tym niższe opłaty sądowe w części spraw, ale jednocześnie generowało ryzyko przewlekłości postępowania po zaskarżeniu nakazu zapłaty i przeniesienia sprawy do trybu zwykłego – dodaje Boduszek.

Pojawiają się także problemy w funkcjonowaniu e-sądu. Jak przyznają przedstawiciele branży, instytucja ta staje się ofiarą własnego sukcesu.

– Planowaliśmy rozbudowywać współpracę z e-sądem. Jednak sytuacja zmieniła się na przestrzeni ostatniego roku – mówi Mariusz Pawłowski, prezes e-Kancelarii. – W 2010 roku elektroniczne postępowanie upominawcze zrobiło furorę w windykacji i rzeczywiście stanowiło oszczędność czasu i środków. Obecnie jednak e-sąd nie jest w stanie odpowiedzieć na potrzeby rynku ze względu na ilość spływających pozwów. Na rozpatrzenie sprawy trzeba czekać nawet kilka miesięcy – dodaje Pawłowski.

Z opinią tą zgadza się Wojciech Andrzejewski, wiceprezes Presco.

– Istotnym utrudnieniem jest zróżnicowany czas, podczas którego rozpoznawane są sprawy. Średni czas od chwili złożenia pozwu do momentu wydania nakazu w elektronicznym postępowaniu upominawczym wynosi ok. kilkudziesięciu dni. Czasami zdarza się, że jest to 4–5 dni, jednak częściej okres ten wydłuża się nawet do 50 dni, czyli porównywalnie jak w tradycyjnym postępowaniu – dodaje Andrzejewski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama