Rada nadzorcza Bomi z dniem 15 lutego powołała na prezesa Witolda Jesionowskiego. To znana postać na rynku kapitałowym. Obecnie zarządza Hardeksem, a wcześniej spółką Gino Rossi. Był też przewodniczącym rady nadzorczej w Protektorze i Lenteksie.
Do czasu formalnego objęcia stanowiska Jesionowski nie zdradza, jakie ma plany względem Bomi. Zdaniem Sylwii Jaśkiewicz z DM IDMSA powinien się skupić na szybkiej restrukturyzacji grupy. Z kolei Kamil Szlaga z KBC Securities uważa, że zmiana prezesa w spółce z głębokimi problemami niesie pewną nadzieję na poprawę wyników. – Jednak sama informacja o nominacji nie poprawi sytuacji Bomi. Nowa osoba będzie potrzebowała kolejnych miesięcy, żeby chociaż podjąć próbę uzdrowienia spółki – podkreśla analityk.
Cena emisyjna to 1 zł
Bomi od dłuższego czasu ma problem z rentownością. – Zdecydowałem się złożyć rezygnację z funkcji prezesa Bomi i przekazać stery osobie mającej bardzo duże doświadczenie w prowadzeniu restrukturyzacji – mówi Marek Romanowski. Pozostanie w zarządzie Bomi.
Bomi potrzebuje pieniędzy na sfinansowanie bieżących potrzeb. Dlatego przeprowadza emisje akcji – jedną z prawem poboru, a drugą skierowaną do inwestorów kwalifikowanych. W ramach oferty z prawem poboru spółka wypuści prawie 10,5 mln akcji. Ich cenę emisyjną ustalono na takim poziomie, o jakim wcześniej informował „Parkiet" – ma wynosić 1 zł. Harmonogram i pozostałe warunki oferty zarząd ma podać w późniejszym terminie.
W ramach oferty bez prawa?poboru Bomi wyemituje do 11?mln papierów po 2,3 zł. – Zainteresowanie tymi akcjami jest duże, przekraczające nawet wielkość planowanej maksymalnej emisji – mówi Romanowski.