Elektroniczne karty służą głównie do pobierania gotówki

Dopóki debetowymi, elektronicznymi kartami Europay i Visy nie będzie gdzie płacić, epatowanie ich rosnącą liczbą będzie niemal wyłącznie pokazywać wzrost ich wykorzystania do pobierania gotówki z bankomatów.Z ponad miliona wydanych w Polsce kart Visa, "tylko" ok. 60% stanowią elektroniczne karty debetowe. Wyłącznie dzięki takiej strukturze najprostsze transakcje kartami tej organizacji - pobranie gotówki z bankomatu - nie przekroczyły połowy ogólnej ich liczby. Gorzej było już w przypadku obrotów: tylko niecałe 43% stanowiły zakupy (za sprawą Visy Electron - 3,1% wartości). Mniejszy udział transakcji bezgotówkowych w obrotach niż w ich liczbie jest charakterystyczny dla wszystkich kart Visa. Europay bowiem miał w połowie ub.r. niemal 72% debetowych kart Maestro i Cirrus. Wypłata gotówki stanowiła ponad 98% zawartych nimi transakcji!Nie ma gdzie płacićKarty debetowe różnią się od klasycznych płatniczych - kredytowych bądź "charge" - jednym podstawowym elementem: są płaskie, ich numery nie są tłoczone. Nie można się nimi zatem posłużyć w tzw. żelazku - najbardziej prymitywnym urządzeniu, umożliwiającym dokonanie transakcji kartą. Maestro czy Electron wymagają POS-a - elektronicznego terminala, który autoryzuje kartę, łącząc się z centrum rozliczeniowym.W Polsce liczba punktów handlowo-usługowych przekroczyła 50 tys. Nie jest to dużo, zważywszy że tylko kart obu międzynarodowych organizacji jest już ponad 2 mln - a gdzie PolCard i Styl Powszechnego Banku Kredytowego? Załóżmy jednak, że 40 kart na jeden punkt to nie za wiele. Powstaje jednak problem nieszczęsnych kart elektronicznych. Pod koniec grudnia ub.r. liczbę terminali szacowano na ok. 8,5 tys. - a kart było nie mniej niż 1,2 mln! Na jeden POS przypadało co najmniej 141 - a warto przy tym pamiętać, że tylko taki Geant to kilkanaście terminali, co znacząco obniża liczbę akceptujących te karty punktów.Będzie jeszcze gorzejPod egidą Visy największe banki przygotowują się do wydawania kart z mikroprocesorem. Program Smart Credit/Debit przewiduje wprawdzie również zastosowanie paska magnetycznego - ale dla akceptacji tych kart będą niezbędne całkiem nowe terminale. Można już sobie wyobrazić, że zwykłe POS-y pójdą w odstawkę - zaczną się pojawiać nowe, dla niewielkiej początkowo liczby kart. Maestro i Electron będą coraz bardziej przypominać odchodzącą do lamusa bankomatową PKO Ekspres. Tylko że ta właśnie zyskuje funkcję płatniczą - jak na razie głównie jako kwiatek do kożucha.Posiadacz karty płatniczej zyskuje możliwość pobierania gotówki nie tylko w bankomacie, ale i w oddziałach banków należących do danej organizacji. Problem tylko w tym, że POS-ów w tych oddziałach jak na lekarstwo; królują "żelazka". Wciąż zatem najbardziej uprzywilejowani będą posiadacze kart kredytowych i charge - z jednym zastrzeżeniem: transakcja bankomatowa kosztuje ich nieco więcej niż "debetowców".Nawet jeśli myśli się dobrze, zrobić trzeba źle - to, jak się wydaje, motyw wiodący działań podejmowanych w Polsce przez różne instytucje (niezależnie od ich statusu własnościowego). Wprawdzie za małą liczbę elektronicznych terminali banki nie ponoszą całej winy, widać jednak wyraźnie, że muszą się na zmianie tej sytuacji skoncentrować. Nie każdy bowiem klient będzie chciał płacić za dodatkowy, elektroniczny portfel, do którego może zajrzeć tylko sporadycznie.

PRZEMYSŁAW SZUBAŃSKI