Od połowy kwietnia do końca lipca kurs akcji spółki Elektrim Kable wzrósł ok. 65%, podczas gdy w tym samym czasie indeks WIG zyskał 13%. Na niektórych sesjach obroty na walorach spółki należały do najwyższych na rynku. Czym spowodowane jest tak duże zainteresowanie firmą?Na wzrost zainteresowania naszymi akcjami wśród inwestorów mogło złożyć się kilka powodów: pewne niedoszacowanie wartości spółki i opinie analityków, mówiące, że tkwi w niej potencjał wzrostowy. Jest on już powoli wyzwalany po fuzji trzech fabryk kabli z Bydgoszczy, Ożarowa i Szczecina. Inwestorzy mogli również docenić posiadany przez nas 20-proc. pakiet akcji El-Netu. Spółka ta otrzymała koncesję na świadczenie usług telekomunikacyjnych w Warszawie i dawnym woj. stołecznym. Kilka tygodni temu uczestniczyliśmy w podwyższeniu jej kapitału akcyjnego i tym samym zachowaliśmy w firmie dotychczasowy udział. El-Net jest spółką z bardzo rozwojowej branży, a jej największym akcjonariuszem jest Elektrim.Kolejnym impulsem do wzrostów kursu mogły być spekulacje, że Elektrim, który kontroluje u nas prawie 70,5% kapitału i głosów, zamierza sprzedać część walorów i wprowadzić do spółki inwestora branżowego.
Ciąg dalszy strona 8
dokończenie ze str. 1Tak zrobił w przypadku Mostostalu Warszawa i Elektrimu Telekomunikacja. Czy rzeczywiście prowadzone są rozmowy z potencjalnymi inwestorami w sprawie odsprzedaży udziałów?Zarząd Elektrimu Kable nic na ten temat nie wie. Uważam jednak, że nasz największy akcjonariusz w najbliższym czasie zachowa swoje udziały. Po fuzji Elektrim Kable czeka głęboka restrukturyzacja, a koszty z nią związane wpłyną na zmniejszenie tegorocznego wyniku finansowego. W przyszłym roku wartość rynkowa spółki na pewno będzie wyższa. Wystąpią już znaczące efekty synergii. Dlatego wydaje mi się, że sprzedaż naszych akcji teraz nie byłaby rozsądna.Jeżeli będziemy poprawiać wyniki i zwiększać wartość firmy, to moim zdaniem Elektrim nie będzie zainteresowany pozbyciem się tak dobrej spółki. Jeżeli okaże się jednak, że fuzja nie przyniesie znaczących korzyści (co, jak wiemy, często się zdarza w świecie), Elektrim może podjąć decyzję o wprowadzeniu do firmy zagranicznego inwestora, z nadzieją, że on lepiej sobie poradzi z szybką i skuteczną restrukturyzacją Grupy i doprowadzeniem jej do światowych standardów. Zrobimy wszystko, aby restrukturyzacja spółki przebiegła sprawnie i przyczyniła się do wzrostu jej wartości.Na rynku pojawiała się plotka o możliwym połączeniu Elektrimu Kable ze Śląską Fabryką Kabli, której większościowym akcjonariuszem jest NKT Cables, jedna z największych firm tej branży w Europie. Czy taki mariaż jest realny i miałby sens?Jest to wyłącznie spekulacja. Nie prowadzimy rozmów w sprawie połączenia ze ŚFK. NKT Cables przejął ostatnio niemiecką firmę Felten&Guilleaume, co powiększa potencjał NKT Cables po fuzji o ponad 100 %. Aby skonsolidować obie grupy i uzyskać z tego efekty synergii, Duńczycy potrzebują co najmniej kilkunastu miesięcy.Spośród największych firm światowych, kablowni w Polsce nie mają m.in. Pirrelli i Alcatel. Czy te podmioty mogłyby być zainteresowane przejęciem Elektrimu Kable?Wiemy, że nasza działalność jest obserwowana przez duże zachodnie koncerny. Niektóre z nich gratulują nam sprawnego przeprowadzenia fuzji i utrzymania pozycji na rynku. Imponuje im nasz eksport, który wyniósł w ub.r. ok. 120 mln USD. Duzi światowi konkurenci traktują nas z szacunkiem. Żadnych konkretnych rozmów z nimi w sprawie nawiązania współpracy jeszcze nie prowadzimy.Podejrzewaliśmy, że naszą spółką w pewnym momencie mogła zainteresować się amerykańska firma General Cables. Jest ona naszym partnerem handlowym. Tak się jednak nie stało. Ostatnio Amerykanie od bardzo znanej brytyjskiej firmy - BICC - odkupili w pierwszym etapie kilka kablowni w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Hiszpanii, Włoszech, Wielkiej Brytanii oraz Nowej Zelandii i obecnie potrzebują trochę czasu, aby je skonsolidować.Moim zdaniem, do fuzji i przejęć w e kablowym dochodzi znacznie częściej niż w innych branżach, co potwierdzają doświadczenia światowe. Nie jest więc wykluczone, że kiedyś może się nami ktoś poważnie zainteresować. W sektorze panuje bardzo duża konkurencja i znamienne jest, że prekursorzy przemysłu kablowego w Europie - niemiecki Siemens i brytyjska BICC - praktycznie wycofali się w ostatnich miesiącach z sektora. Równocześnie włoski koncern Pirrelli o światowym zasięgu przejmuje różne kablownie i wkrótce będzie światowym liderem.Co zamierzacie zrobić z pakietem akcji El-Netu?W tej sprawie nie ma jeszcze żadnych decyzji. O El-Necie będziemy rozmawiać z Elektrimem. W grę wchodzi kilka rozwiązań. Możemy pozostać akcjonariuszem El-Netu lub sprzedać walory Elektrimowi. Bardzo prawdopodobne wydaje się to drugie rozwiązanie.Ile są warte wasze udziały w El-Necie? Niektórzy analitycy mówią, że nawet ok. 150 mln zł?Na pewno posiadanie takich aktywów jak akcje El-Netu wzmacnia naszą wycenę. Niezależnie od tego, co się z nimi stanie. Jeżeli pozostawimy sobie akcje, to będziemy mieć udziały w rozwojowym przedsiębiorstwie. Jeżeli zostanie podjęta decyzja o ich sprzedaży, to z transakcji otrzymamy znaczące pieniądze. O konkretnych kwotach za wcześnie mówić.Co zostało zrobione po fuzji, która została zarejestrowana w marcu?Skoordynowany i scentralizowany został program inwestycyjny oraz wprowadzona została specjalizacja produkcji. Przeprowadziliśmy restrukturyzację zatrudnienia w fabrykach w Ożarowie i Szczecinie, gdzie wydajność pracy była znacznie mniejsza niż w Bydgoszczy.W Ożarowie zmniejszyliśmy zatrudnienie o 430 osób, tj. o 1/3. W tej fabryce funkcjonuje pakiet osłonowy do 8 stycznia 2001 r. i dlatego musieliśmy zapłacić wysokie odprawy. Z Fabryki Kable Załom odeszło 300 osób, tj. prawie 20%, w ramach pakietu odpraw osłonowych zaoferowanych przez pracodawcę. Od sierpnia z tego zakładu ok. 60 osób przeszło do naszego samodzielnego podmiotu produkującego opakowania. Otrzymali oni tam gwarancję zatrudnienia na 3 lata.Przewidywaliście, że zwolnienia będą kosztować w tym roku 40 mln zł. Jaka kwota została już wydana na odprawy?Do tej pory ok. 30 mln zł. Obecnie pracujemy nad drugą fazą restrukturyzacji, biorąc pod uwagę m.in. to, że nasze kablownie, dysponując dobrą bazą techniczną, ciągle zbyt daleko odstają od czołowych producentów zachodnich w zakresie wydajności i organizacji pracy. Mimo pewnych postępów relacja między pracownikami zatrudnionymi bezpośrednio w produkcji a służbami administracyjnymi i okołoprodukcyjnymi wymaga zmian na korzyść produkcji. Będziemy koncentrować działalność w Grupie na produkcji kabli i przewodów, z równoczesnym maksymalnym wydzieleniem i scentralizowaniem jednostek nieprodukcyjnych. Postaramy się przy tym maksymalnie zadbać o to, aby pracownicy, którzy przeszli do firmy zewnętrznej, mieli gwarancję utrzymania miejsc pracy.Co ze specjalizacją produkcji i zmianami w strukturze sprzedaży wyrobów gotowych oraz zakupów surowców i materiałów?Ok. 90% zaopatrzenia w surowce i materiały zostało już scentralizowane i dokonuje tego komórka działająca w Warszawie. Dzięki temu i wydłużeniu serii produkcji mamy mniejsze koszty. Scentralizowane zostały służby marketingowe i sprzedaży. Obecnie mamy cztery centra sprzedaży w kraju: w Bydgoszczy, Ożarowie, Szczecinie i Bytomiu. W każdym z nich dostępna jest cała paleta produktów wytwarzanych przez wszystkie zakłady. Dzięki naszej sieci, w kraju realizujemy ok. 60% sprzedaży. Dalszą część stanowią kontrakty z takimi firmami jak TP SA, PKP, zakłady energetyczne, kopalnie.Energicznie wprowadzamy specjalizację produkcji. Kable energetyczne będą wytwarzane głównie w Bydgoszczy, a telekomunikacyjne w Ożarowie. Kable i przewody kładzione na stałe, wykorzystywane m.in. w budownictwie, będą produkowane wyłącznie przez fabrykę w Szczecinie.Czy można już mówić o wymiernych korzyściach płynących z działań konsolidacyjnych, które zostały do tej pory przeprowadzone?Jest na to za wcześnie. Poziom aktywności gospodarczej w kraju wpływa na nasze wyniki. Dlatego I kw. był bardzo słaby. W I półroczu nasza sprzedaż była o ok. 8% niższa od planowanej. Mam nadzieję, że druga część roku będzie znacznie lepsza. Sprzedaż zaczyna nam wzrastać i będziemy chcieli realizować prognozę uzyskania wyniku finansowego netto w połączonej Grupie na poziomie 40 mln złotych, po opłaceniu kosztów odpraw. Będzie to dotyczyło wyniku skonsolidowanego.Żeby sprostać rosnącej konkurencji Tele-Foniki, która jest zakładem pracy chronionej, utworzyliście własne spółki o tym statusie. Jakie przychody wypracują one w tym roku?Zakłady pracy chronionej jako samodzielne spółki funkcjonują w Ożarowie, Bydgoszczy i Szczecinie. Zostały utworzone na bazie majątku tamtejszych fabryk. Po 100% udziałów tych spółek należy do Elektrimu Kable. Chcemy, aby wszystkie nasze zakłady pracy chronionej zatrudniały w przyszłym roku łącznie ok. 600 osób. Myślę, że mogą one w tym roku wypracować razem nie mniej niż 20% przychodów Elektrimu Kable. Przychody te w ub.r. w trzech kablowaniach wyniosły 1 mld 220 mln złotych, a na ten rok wyznaczyliśmy sobie jako cel 1 mld 350 mln zł.Zdajemy sobie sprawę, że ulgi, jakie mają zakłady pracy chronionej (niższy podatek, niepłacenie VAT-u, dopłaty do odsetek od kredytów), mogą być zmienione. Uważamy jednak, że pewne preferencje dla tego typu spółek pozostaną.Głównym dostawcą walcówki miedzianej do waszych fabryk jest KGHM, a aluminium Huta Skawina. Mają one pozycję monopolistyczną na naszym rynku. Czy to utrudnia współpracę?Dla KGHM i Skawiny jesteśmy największym partnerem handlowym w kraju. Żadna inna firma nie kupuje tyle walcówki i aluminium i dlatego muszą szanować takiego klienta. Dla nich korzystniejsza jest sprzedaż wyrobów nam po trochę niższej cenie niż eksport, z którym związane są dodatkowe koszty transportu i ubezpieczenia. Uważam, że to, iż mamy polskich dostawców surowców, jest plusem dla spółki, a współpraca z nimi układa się bardzo dobrze.A czy minusem dla spółki nie jest to, że w wyniku angażowania się Elektrimu w działalność telekomunikacyjną tracicie kontrakty dla TP SA? Kilka lat temu firma ta była głównym odbiorcą waszych kabli.TP SA postrzega Elektrim jako swojego konkurenta i rzeczywiście współpraca z nią się trochę rozluźniła. Chętniej kupuje ona teraz kable od Tele-Foniki. Mamy kontrakty z TP SA i myślę, że utrzymamy tego klienta, m.in. ze względu na jakość wyrobów oraz serwis, który jesteśmy w stanie zapewnić w ciągu 24 godzin. Przewidujemy, że będziemy zdobywać większość kontraktów dla niezależnych operatorów oraz spółek telekomunikacyjnych należących do Elektrimu.Pomimo zmiany firmy, GPW podaje ciągle notowania kursu pod nazwą Bydgoska Fabryka Kabli. Kiedy to się zmieni?Myślę, że już w tym miesiącu. Zastanawialiśmy się, jakiego użyć skrótu do podawania notowań naszych akcji, biorąc pod uwagę, że według wymagań GPW nazwa nie powinna przekraczać dziewięciu znaków. Przeważa pogląd, że powinniśmy się nazywać Kable Holding. Wówczas używalibyśmy skrótu Kable Hold, co dałoby się przetłumaczyć na "trzymaj kable".Złożyliście wniosek o wprowadzenie do obrotu giełdowego ponad 63,6 mln akcji, które zostały wyemitowane w związku z fuzją. Kiedy będzie ich pierwsze notowanie? Czy ich nadmierna podaż może spowodować spadek kursu?Praktycznie wszystkie warunki formalne odnośnie wprowadzenia tych akcji do obrotu giełdowego zostały już spełnione. To, kiedy trafią one na parkiet, zależy do giełdy. Myślę, że będzie to jeszcze w sierpniu.Wzrost liczby walorów w obrocie z jednej strony w krótkim okresie może wpłynąć na obniżkę kursu. Z drugiej strony zwiększy się płynność naszych akcji, które dzięki temu będą bardziej atrakcyjne dla dużych inwestorów.Obserwując warszawską giełdę w ostatnich tygodniach dochodzę do wniosku, że nasze akcje są traktowane przez inwestorów giełdowych jako jeden z czołowych i obiecujących papierów. Kierownictwo nowo utworzonej Grupy przyjmuje ten fakt jako dodatkowe zobowiązanie do zwiększania wartości firmy.Dziękuję za rozmowę.