Reklama

Czy protesty zagrożą władzy ajatollahów?

O ile w ostatnich latach Irańczycy skarżyli się na drogie mięso, to teraz narzekają na ceny chleba. Rial mocno zaś stracił na wartości, co uderzyło w interesy kupieckiej klasy średniej.

Publikacja: 09.01.2026 18:31

Irańska państwowa propaganda wciąż przekonuje, że Iran zada wielką klęskę USA oraz Izraelowi. W osta

Irańska państwowa propaganda wciąż przekonuje, że Iran zada wielką klęskę USA oraz Izraelowi. W ostatnich kilkunastu miesiącach, to jednak Teheran przegrywał w konfrontacji z Waszyngtonem i Tel Awiwem.

Foto: PAP/EPA/ABEDIN TAHERKENAREH

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są główne przyczyny obecnej fali protestów w Iranie?
  • Jakie grupy społeczne uczestniczą w irańskich protestach?
  • W jaki sposób obecna sytuacja gospodarcza wpływa na nastroje społeczne w Iranie?
  • Jakie sankcje wpływają na irański kryzys gospodarczy i jak Iran stara się je obejść?
  • Co irańskie władze robią, aby złagodzić napięcia społeczne i gospodarcze?

Od blisko dwóch tygodni przez Iran przetacza się fala protestów, które w wielu miejscach przeistoczyły się w zamieszki. Podpalane są koszary oraz inne budynki związane z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej oraz milicją Basiji. Demonstranci plądrują biznesy związane z tymi strukturami przemocy. Protesty połączyły studentów, kupiecką klasę średnią, kibiców piłkarskich i mniejszość kurdyjską. Wznoszone są nie tylko okrzyki uderzające w reżim ajatollahów. Na demonstracjach często słychać wezwania do powrotu dynastii Pahlawich i do amerykańskiej interwencji. W Teheranie doszło do tego, że demonstranci zakleili tabliczki z nazwą jednej z ulic dużymi nalepkami z napisem „ulica prezydenta Trumpa”. W połowie tego tygodnia pojawiły się doniesienia, że demonstranci przejęli kontrolę nad dwoma kilkudziesięciotysięcznymi miastami: Abdananem i Malekshahi. W pierwszym z nich policjanci mieli przejść na stronę protestujących. Analitycy zastanawiają się więc, na ile irański reżim jest obecnie zagrożony upadkiem? I czy Stany Zjednoczone oraz Izrael wykorzystają sytuację, by uderzyć w Iran, „w obronie demonstrantów”.

– Ajatollahowie, musicie zrozumieć: jeśli będziecie nadal zabijać ludzi, którzy domagają się lepszego życia, to Donald J. Trump was zabije – stwierdził w rozmowie z Fox News wpływowy republikański senator Lindsey Graham. Kilka dni wcześniej pozował do zdjęcia z Trumpem trzymającym w ręku czarną czapkę bejsbolówkę z napisem „Make Iran Great Again”.

Foto: Parkiet

Kryzys, który stale się zaostrza

Gwałtowne protesty społeczne w Iranie nie są czymś nowym. W ciągu ostatnich kilkunastu lat dochodziło do nich dosyć często. Fale protestów przetaczały się przez Iran: na przełomie 2009 i 2010 r. (po sfałszowanych wyborach prezydenckich), w latach 2011-2012, a od 2016 r. praktycznie co roku. Większość z nich miała podłoże ekonomiczne. Buntowała się głównie młodzież, ze względu na kiepską sytuację gospodarczą kraju. Obecne protesty zostały natomiast zainicjowane przez kupców, protestujących przeciwko ciągłej utracie wartości przez irańską walutę – riala. W ostatnich tygodniach jej notowania biły rekordy słabości. 6 stycznia czarnorynkowy kurs (według witryny bonbast.com) wynosił rekordowe 148 250 tomanów za 1 USD. (1 toman to 10 riali.) Na początku 2025 r. kurs sięgał „tylko” 81750 tomanów, w styczniu 2021 r. 26150 tomanów, a w styczniu 2016 r. nieco ponad 3400 tomanów.

Reklama
Reklama

Inflacja konsumencka w Iranie wyniosła w październiku 2025 r., według oficjalnych danych, 48,6 proc. i była najwyższa od maja 2023 r. Ceny wielu podstawowych produktów rosły jednak o wiele szybciej. Na przykład, we wrześniu 2024 r. za 1 płaski chleb płacono około 500 tomanów, a rok później już 20 000 tomanów.

Foto: Parkiet

– W poprzednich protestach ludzie mówili o tym, że mięso jest zbyt drogie. Teraz mówimy o ryżu i chlebie – absolutnych produktach podstawowej potrzeby. Stały się one tak drogie dla zwykłych ludzi, że jest to nie do przyjęcia. Ludzie są w wielu aspektach przyparci do muru, a jeśli nie masz już nic do stracenia, jesteś gotów podjąć znacznie większe ryzyko niż wcześniej – ocenia Andreas Krieg, analityk z Instytutu Studiów Bliskowschodnich King’s College London.

Powodem niezadowolenia społecznego są również przerwy w dostawach energii elektrycznej (w kraju dysponującym bardzo dużymi złożami ropy i gazu) oraz problemy z dostępem do wody. Latem irańskie władze poważnie rozważały kwestię przeniesienia stolicy i ewakuowania mieszkańców Teheranu, gdyż wysycha główny zbiornik wodny zaopatrujący tę metropolię.

Czytaj więcej

Nowa Dolina Krzemowa nad Zatoką Perską?

Irański rząd odpowiedział na wzbierającą falę gniewu społecznego ogłoszeniem pakietu stymulacyjnego, w ramach którego każdy Irańczyk ma dostawać miesięcznie po 1 mln tomanów, czyli po mniej niż 7 USD. Jednocześnie zapowiedziano ujednolicenie kilku urzędowych kursów wymiany waluty, co może skutkować podwyżkami cen w sklepach o 20-30 proc. Ta decyzja dodatkowo rozwścieczyła zwykłych Irańczyków.

Reklama
Reklama

– Prosicie o więcej pieniędzy, ale my już wycisnęliśmy wszystko, co mamy. Chcecie wyższych pensji bez podatków – to powiedzcie mi, skąd wziąć na to pieniądze, kiedy nasza ropa jest objęta sankcjami, a my sami wpędzamy się w kryzys – stwierdził irański prezydent Mahmud Pezeszkian.

Wspomniane przez niego sankcje są rzeczywiście jedną z głównych przyczyn kryzysu gospodarczego w Iranie. Administracja Trumpa starała się je zaostrzyć, uderzając m.in. latem w niektórych chińskich odbiorców irańskiej ropy. Sankcje nie są jednak szczelne. W 2025 r. Iranowi udawało się sprzedawać nawet 1,8 mln baryłek ropy dziennie Chinom (które odbierają około 90 proc. eksportu irańskiego surowca). Obchodzi on sankcje już od dekad.

– Iranowi udaje się przetrwać sankcje dzięki barterowi oraz dzięki używaniu kryptowalut. Opracowali różne obejścia, ale te obejścia nie są możliwe do podtrzymania w dłuższym okresie – uważa Sanam Vakil, dyrektor programu ds. Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej w think-tanku Chatham House.

Oczywiście, gdyby rząd Iranu porozumiał się z administracją Trumpa w kwestii programu nuklearnego i rakietowego oraz stosunku do Izraela, to sankcje mogłyby zostać zawieszone bądź zniesione. Zdają sobie z tego sprawę również zwykli Irańczycy. Wielu z nich nie podoba się to, że reżim w ostatnich dekadach przeznaczył dziesiątki miliardów dolarów na wsparcie dla dyktatury Assada w Syrii, Hezbollahu, Hamasu, irackich milicji czy jemeńskich rebeliantów, zamiast inwestować to w gospodarkę irańską. Dodatkowo reżim skompromitował się podczas wojny z Izraelem z czerwca 2025 r. Jego siły zbrojne okazały się w dużej mierze niedoinwestowaną, propagandową wydmuszką, która nie była w stanie powstrzymać izraelskich myśliwców od swobodnego latania nad Teheranem i dokonywania precyzyjnych uderzeń w różne cele. Nie zdołano też przeszkodzić Amerykanom w zbombardowaniu podziemnych zakładów nuklearnych. Wcześniej Izrael zmasakrował jego sojuszników z Hezbollahu i Hamasu. Cała irańska strategia zagraniczna zbankrutowała. Trudno się więc dziwić temu, że wielu Irańczyków z nostalgią zaczęło wspominać czasy rządów szacha, gdy Iran był sojusznikiem USA oraz Izraela. Gdy na jednym z irańskich uniwersytetów władze zorganizowały „antyimperialistyczny” wiec, to studenci odpowiadali na hasła „Śmierć USA! Śmierć Izraelowi!” śmiechem i okrzykami „Śmierć Palestynie!”.

Starzejący się reżim

Tymczasem irańskie władze starają się przekonać naród, że potrzebne są oszczędności. Ich retoryka mocno przypomina narrację unijnych urzędników nakłaniających obywateli do poświęceń w ramach „ratowania klimatu”.

– Jeśli zaoszczędzicie 10 proc. na zużyciu prądu, gazu i wody, możemy codziennie zaoszczędzić 900 000 baryłek ropy i gazu. To jest bogactwo naszego kraju, a my je marnujemy. Zużywamy prąd niepotrzebnie i używamy zbyt dużo ogrzewania – powiedział prezydent Pezeskian.

Reklama
Reklama

Uchodzi on za „reformistę”. Nie on jednak jest głównym decydentem w Teheranie. Ostatnie słowo należy do najwyższego przywódcy – 87-letniego ajatollaha Alego Chamenei, pełniącego tę funkcję nieprzerwanie od 1989 r. Ostatnio pojawiły się przecieki, że planuje on ucieczkę do Moskwy, w razie upadku reżimu. To jednak chyba tylko element izraelskiej propagandy wymierzonej w reżim. Chamenei ostatni raz był przecież za granicą jakieś 40 lat temu, a skoro przetrwał tyle wstrząsów u władzy, to pewnie myśli, że i z obecnymi sobie poradzi. Liczy na pomoc Allaha i bardzo rozbudowanego aparatu bezpieki.

Mały eksport ropy, przy dziurowych sankcjach

Według wyliczeń agencji Bloomberga, wydobycie ropy w Iranie wynosiło w listopadzie 2025 r. 3,33 mln baryłek dziennie, co dawało temu krajowi czwarte miejsce wśród państw kartelu OPEC. Nieco inne dane przedstawia firma Rystad Energy, według której Iran produkował w listopadzie 3,21 mln baryłek ropy dziennie, co dawało mu dziewiąte miejsce na świecie, plasując go między Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi a Kuwejtem. Jaka część z irańskiej produkcji ropy trafia na rynki międzynarodowe? W listopadzie 2025 r. na eksport szło 1,83 mln baryłek dziennie, z czego niemal wszystko trafiło do Chin. Ponadto Iran eksportował wówczas 207 tys. baryłek oleju opałowego dziennie i 17,7 tys. baryłek kondensatu naftowego dziennie. Irańska ropa była sprzedawana Chińczykom ze zniżką. „Przy szacowanej zniżce 5-10 procent w stosunku do ropy gatunku Brent, listopadowy eksport ropy naftowej prawdopodobnie wygenerował od 3,2 miliarda do 3,4 miliarda dolarów przychodu brutto, co jest kwotą niższą niż przychody Teheranu z eksportu ropy naftowej w październiku, które wynosiły od 3,5 miliarda do 3,7 miliarda dolarów” - wskazują analitycy Fundacji Obrony Demokracji (FDD). Ich zdaniem sankcje są bardzo dziurawe. „Spośród 51 statków śledzonych, które w listopadzie przewoziły irańską ropę, Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na 38, a mimo to one nadal swobodnie pływają. Jeszcze gorzej, Unia Europejska ukarała sankcjami zaledwie trzy z tych tankowców, a tylko dwa znajdują się na brytyjskiej liście sankcyjnej. To jednoznacznie pokazuje znaczną lukę w egzekwowaniu sankcji: jedna czwarta floty cieni zaangażowanej w ten handel pozostaje wolna od sankcji, podczas gdy nawet wyznaczone statki napotykają bardzo niewiele fizycznych przeszkód w swojej działalności” - przypominają eksperci FDD. HK

Gospodarka światowa
Niedobór RAM może uderzyć w zyski gigantów
Gospodarka światowa
Gospodarka japońska uniknęła recesji
Gospodarka światowa
Gospodarka Japonii uniknęła recesji
Gospodarka światowa
Kreml wciąż ma środki do trwonienia na wojnie
Gospodarka światowa
Brytyjski PKB wzrósł o 1,3 proc. w 2025 roku
Gospodarka światowa
Sezon wyników firm jak na razie dobry, ale inwestorzy są dalecy od euforii
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama