Wstrzymanie amerykańskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy, wprowadzenie przez USA 25-proc. ceł na produkty z Kanady i Meksyku oraz dodatkowego 10-proc. cła na towary z Chin wywołało poważny niepokój na parkietach. Wtorkowa sesja w USA zaczęła się od spadków. Nasdaq Composite tracił na jej początku 1,4 proc., podobnie jak S&P 500, po tym jak dzień wcześniej indeksy te zniżkowały odpowiednio o 2,6 proc. i 1,8 proc. S&P 500 wrócił do poziomu z dnia wyborów prezydenckich w USA. Kapitalizacja amerykańskiego rynku akcji zmalała od szczytu już o 3,4 bln USD.
Polski WIG20 tracił we wtorek późnym popołudniem 3,8 proc., niemiecki DAX zniżkował o 3,6 proc., włoski FTSE MIB – o 3,8 proc., a francuski CAC 40 – o 2,4 proc. Notowania bitcoina wróciły w okolice 82,5 tys. USD, czyli do poziomu sprzed ogłoszenia przez Trumpa prac nad rezerwą kryptowalutową USA. Mimo silnego wzrostu awersji do ryzyka słabł też dolar. Za euro płacono po południu 1,05 USD, czyli najwięcej od połowy grudnia. Zniżkowała też ropa naftowa. Cena baryłki surowca gatunku Brent po raz pierwszy od października spadła poniżej poziomu 70 USD.
Inwestorzy powinni szykować się na dalszą część wymiany ciosów handlowych. Wszak 12 marca mają wejść w życie amerykańskie 25-proc. cła na stal i aluminium importowane z całego świata. 2 kwietnia ma natomiast dojść do podwyżki ceł sektorowych na samochody i artykuły spożywcze. Nie wiadomo jeszcze, jak duże będą to podwyżki, ale Howard Lutnick, amerykański sekretarz skarbu, zapowiada, że dojdzie wówczas do „resetu polityki handlowej”. Jego zdaniem podwyżki ceł na towary z Chin, Kanady i Meksyku mogą jednak zostać cofnięte, jeśli te kraje pokażą realne postępy w walce z napływem fentanylu do USA.
– O ile podwyżki ceł weszły już w życie we wtorek, o tyle wciąż nie wiadomo, jak długo się utrzymają. Mamy tendencję, by wierzyć, że są one częścią taktyki negocjacyjnej, a nie początkiem długiej wojny handlowej. W takich sytuacjach jednak inwestorzy najpierw sprzedają, a później zadają pytania – twierdzi Clark Geranen, główny strateg rynkowy w firmie CalBay Investments.
Pojawiają się też jednak opinie, że administracja Trumpa celowo zwiększa niepewność dotyczącą polityki handlowej, by skłaniać spółki z całego świata do przenoszenia produkcji do USA. – Prezydent i jego administracja doceniają niepewność, gdyż mogą ją wykorzystywać do osiągania swoich celów. W ich mniemaniu taka niepewność pomoże przyciągnąć przemysł i miejsca pracy do USA, gdzie klimat operacyjny będzie bardziej pewny. Nie spodziewałbym się więc rychłego końca niepewności – przekonuje w wywiadzie dla biuletynu Goldman Sachs „Top of Mind” Jeff Gerisch, były zastępca przedstawiciela handlowego USA na obszar Azji, Europy i Bliskiego Wschodu.
Narastają obawy co do kondycji gospodarki amerykańskiej. Wskaźnik GDPNow, liczony przez oddział Rezerwy Federalnej w Atlancie, sugeruje, że amerykański PKB może spaść w I kwartale o 2,8 proc. To zniżka annualizowana, czyli liczona kw./kw. w tempie rocznym. Byłby to pierwszy spadek od 2022 r. .10, .12