Czy mała firma specjalizująca się w krótkiej sprzedaży może obalić rynkowego giganta? Taki pojedynek właśnie obserwujemy, odkąd spółka Hindenburg Research opublikowała 24 stycznia obszerny raport dotyczący podejrzanej działalności holdingu Adani Group kontrolowanego przez indyjskiego potentata Gautama Adaniego będącego jeszcze na początku roku numerem trzy w rankingu miliarderów Bloomberga. W raporcie tym wprost stwierdzono, że działalność spółek Adaniego to „największy korporacyjny przekręt w historii”. Adani Group po kilku dniach odpowiedziała własnym kilkusetstronicowym raportem i uderzyła w patriotyczne tony. „To atak na Indie!” – mówiła jej narracja. Do inwestorów dużo mocniej trafiła argumentacja ekspertów z Hindenburg Research. W ciągu nieco ponad tygodnia od opublikowania ich raportu akcje Adani Enterprises („flagowej” spółki z holdingu) straciły aż 55 proc. Majątek Adaniego stopniał w tym czasie o 59 mld USD, do 61 mld USD. Z trzeciego miejsca na liście miliarderów spadł na 21. Przestał być też najbogatszym człowiekiem w Azji oraz w Indiach. Poniósł także ogromne szkody na reputacji. Wcześniej nazywano go „człowiekiem o dotyku Midasa”, a obecnie wielu ludzi z fascynacją lub z niepokojem śledzi proces topnienia jego fortuny.