- Nie jestem pewien czy rzeczywiście będę mógł go przejąć- mówił jeszcze w połowie kwietnia.
W poniedziałek udowodnił sceptykom, w tym także sobie samemu, że jest to możliwie.
Uzgodniona została transakcja o wartości około 44 miliardów dolarów, jedna z największych operacji zlewarowanego wykupu w historii, w wyniku której Twitter zostanie wycofany z giełdy i stanie się firmą prywatną.
Czytaj więcej
Akcje Twittera zyskiwały w poniedziałek 5 proc. w handlu przedsesyjnym. Rynek reagował na doniesienia o szykowanej umowie z właścicielem Tesli.
Inwestorzy Twittera za każdy walor otrzymają 54,20 USD, 38 proc. więcej niż wynosił kurs na zamknięciu sesji 1 kwietnia, ostatniej przed ujawnieniem przez Muska , iż stał się właścicielem znaczącego pakietu papierów tej spółki.
Porozumienie w sprawie kupna Twittera to jednak tylko pierwszy krok w zainicjowanym przez Muska eksperymencie. Przedstawił on długą listę zmian jakie chce wprowadzić w tej platformie społecznościowej.
Przede wszystkich zamierza znieść wszelkie ograniczenia dotyczące swobody wypowiedzi użytkowników. Deklarował, że nie chodzi mu o pieniądze.
Kupno Twittera okazało się łatwiejsze niż będzie postawienie tej firmy na nogi, zwraca uwagę cytowany przez Bloomberga Dan Ives, analityk Wedbush Securities.
Podkreśla, że w mediach społecznościowych odbywa się wyścig zbrojeń a reklamowy model Twittera odstaje od konkurencji.
- Swoboda wypowiedzi to jedno, a Musk zaangażował w Twittera 20 proc. swojego majątku i nikt inny nie chciał go kupić- podkreśla ekspert.