Miedź w minionym kwartale staniała o 24 proc. Cena kontraktów terminowych na ropę naftową spadła w tym okresie na londyńskiej ICE o 8 proc., a na nowojorskiej Mercantile Exchange o 14 proc. Indeks Standard & Poor's GSCI składający się z cen 24 surowców od początku bieżącego roku stracił 3,7 proc. Najbardziej staniały bawełna oraz miedź i nikiel.

Na prognozy zaczyna oddziaływać obawa o popyt

Cena niklu ma zakończyć bieżący rok na poziomie 18,75 tys. USD za tonę – taki wynik dała sonda przeprowadzona wśród prezesów spółek wydobywczych tego metalu i analityków, którzy w minionym tygodniu wzięli udział w Australian Nickel Conference zorganizowanej w Perth. Tak prognozowana cena byłaby o  24?proc. niższa niż na początku roku, co oznaczałoby największy roczny spadek od 2008 r., kiedy metal ten w wyniku globalnej recesji przeceniono o  54?proc.

Miedź już w piątek była o  26?proc. tańsza niż na początku roku, a najnowsza prognoza przewiduje, że do 31 grudnia jej cena spadnie do 6500 USD za tonę, co oznaczałoby roczny spadek niemal o jedną trzecią. Takiej przeceny spodziewa się 16 analityków ankietowanych przez agencję Bloomberga.

A jeszcze tydzień wcześniej mediana ich prognoz na koniec roku wynosiła 7773 USD za tonę miedzi. Oznacza to obniżenie prognoz o 16 proc. w ciągu siedmiu dni.

Do tak znaczącej zmiany doszło dlatego, że we wcześniejszych prognozach kluczową rolę odgrywał spodziewany deficyt miedzi na rynku. Był on spowodowany tym, że inwestycje w tym sektorze są na ogół długotrwałe, a właściciele kopalni z dużym opóźnieniem zareagowali na ożywienie gospodarcze po recesji. Mniej miedzi, niż oczekiwano dostarczą też chilijskie kopalnie, nękane wyjątkowo śnieżną zimą i strajkami.

Tym razem jednak obawy o deficyt są coraz mniejsze, bo grożąca światu recesja gospodarcza, a co najmniej wyraźne spowolnienie, oznacza spadek popytu na metale przemysłowe. Barclays Capital od sierpnia już cztery razy zmniejszał swoje prognozy deficytu miedzi, a Deutsche Bank już na początku przyszłego roku spodziewa się na tym rynku nadwyżki.

Rynkami rządzą złe emocje

Robin Bhar, analityk w londyńskim biurze Credit Agricole, który od niemal ćwierć wieku obserwuje rynek miedzi, zwraca uwagę, że nie ma co mówić o brakach tego metalu, gdy słabnie popyt. – To nie jest normalny rynek. Za dużo na nim strachu o przyszłość. A w emocjach nie ma mowy o racjonalnych decyzjach – powiedział Bhar.

Jeszcze bardziej podatny na nastroje jest rynek ropy naftowej. Tam o prognozy długookresowe trudniej ze względu na duży udział transakcji spekulacyjnych, ale na początku jesieni ropa zazwyczaj tanieje, bo po zakończeniu sezonu urlopowego mniej kupują kierowcy, a jeszcze nie zaczął się sezon grzewczy. W tym tygodniu większość analityków spodziewa się spadku cen ropy.

 

jerzy.bockowski@parkiet.com