Reklama

Koniec Europy bez granic?

Francuska kampania prezydencka była paradą politycznych pomysłów – od ataków na niezależność Europejskiego Banku Centralnego po postulaty wprowadzenia 75-procentowej stawki podatkowej.

Aktualizacja: 17.02.2017 21:51 Publikacja: 25.04.2012 01:19

Koniec Europy bez granic?

Foto: AFP

A to tylko pierwsza tura. Przybywa natomiast dowodów, że niektóre spośród najgorszych pomysłów rzuconych w tej kampanii mogą zyskać odzew w innych krajach Europy.

„Suddeutsche Zeitung" podał w piątek, że niemiecki minister spraw wewnętrznych Hans-Peter Frierdich i jego francuski odpowiednik Claude Gueant zwrócili się do Unii Europejskiej o pozwolenie na 30-dniową wewnętrzną kontrolę graniczną, za każdym razem, kiedy zewnętrzne granice Unii zostaną uznane za niewystarczająco szczelne. Traktat z Schengen z 1985 r. pozwala obecnie na takie kontrole jedynie, gdy wymaga tego „publiczne lub narodowe bezpieczeństwo", na przykład przy okazji wielkich imprez sportowych lub po zamachach bombowych.

Traktat z Schengen to jedno z największych osiągnięć współczesnej Europy. Eliminuje kontrole graniczne, ułatwia handel i turystykę i tworzy namacalny dowód, że Europa jest czymś więcej niż sumą jej części składowych. Co jednak szkodzi politykom, by spróbować to zepsuć?

Jednym z nich jest Nicolas Sarkozy. Próbując zdobyć głosy antyimigranckich wyborców francuski prezydent zagroził w ubiegłym miesiącu, że Francja wycofa się z Schengen, jeżeli traktat nie zostanie renegocjowany tak, by lepiej zapobiegać nielegalnej imigracji. W kwietniu ub.r. Francja zdecydowała się zawracać pociągi z Włoch, kiedy 25 tys. uchodźców uciekło przez morze z powodu rozruchów w Afryce Północnej.

Nowym elementem jest to, że Niemcy wydają się temu sprzyjać. W ub.r. Friedrich potępiał francuską propozycję i sprzeciwiał się decyzji Danii o przywróceniu punktów kontrolnych na jej granicy. Dziś mówi, że „potrzebujemy wewnętrznej kontroli granicznej nie tylko podczas dużych imprez, ale również wtedy, kiedy państwa członkowskie nie wypełniają swoich obowiązków".

Reklama
Reklama

W Europie, tak jak w całym świecie rozwiniętym, imigracja rodzi poważne pytania. Niewiele granic lub reżimów imigracyjnych jest w pełni szczelnych, a te, które „działają" – jak koreańska strefa zdemilitaryzowana – nie zawsze są warte naśladowania.

Trudno sobie jednak wyobrazić, jak czasowe kontrole mogłyby powstrzymać napływ nielegalnej imigracji. Przekierują jedynie ten strumień do podziemnych kanałów, wystawiając imigrantów na większe ryzyko i dając okazję do zarobku przestępcom. Tym, którzy podnoszą argument, że kontrole graniczne mogą powstrzymać terroryzm, warto przypomnieć, że najbardziej spektakularne zamachy w Europie były ostatnio dziełem ludzi, którzy wjechali na kontynent legalnie albo wręcz się na nim wychowali.

Nie powinno jednak dziwić, że politycy, którzy nie mają ani odwagi, ani pomysłów, jak rozwiązać swoje problemy gospodarcze, szukają kozłów ofiarnych wśród cudzoziemców, nawet jeżeli są oni ich sąsiadami. Tłum. TK

Gospodarka światowa
Brytyjski PKB wzrósł o 1,3 proc. w 2025 roku
Gospodarka światowa
Sezon wyników firm jak na razie dobry, ale inwestorzy są dalecy od euforii
Gospodarka światowa
Amerykański rynek pracy pozytywnie zaskoczył
Gospodarka światowa
Rekord w Tokio po zwycięstwie wyborczym Takaichi
Gospodarka światowa
Modi stał się znów wielkim rozgrywającym
Gospodarka światowa
Gdy zachodni przywódcy lepiej postrzegają Pekin...
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama