Reklama

The Wall Street Journal: Co dolega europejskim koncernom

Powiedzmy sobie szczerze: Czasami po prostu musimy się wstydzić za naszych krewnych.

Aktualizacja: 12.02.2017 13:36 Publikacja: 06.10.2012 06:00

Europejskie koncerny naftowe na pewno odczuwają ciężar więzi rodzinnych. Podczas przeprowadzonej w tym tygodniu rozmowy z „The Wall Street Journal" Patrick de La Chevardiere, dyrektor finansowy francuskiego koncernu naftowego Total, narzekał, że jego firma jest karana przez rynki za to, że jej akcje są denominowane w euro.

I ma on zasadniczą rację. Total – tak jak wszystkie inne spółki naftowe – handluje w skali globalnej towarami, które są wyceniane głównie w dolarach amerykańskich.

Działalność francuskiego koncernu jest rozproszona po całym świecie. Credit Suisse twierdzi, że – biorąc pod uwagę wszystkie spółki naftowe – to właśnie Total działa w największej liczbie krajów.

Mimo to współczynnik cena//zysk dla akcji koncernu Total wynosi tylko 7,1 i jest to najniższa wartość tego wskaźnika spośród wszystkich dużych firm sektora naftowego. Nawet akcje BP, które wciąż cierpią z powodu wycieku ropy z 2010 roku i problemów spółki w Rosji, charakteryzują się wyższym współczynnikiem C/Z.

Od czasu kryzysu finansowego widoczna jest znaczna, trwała i niekwestionowana luka w wycenie amerykańskich i europejskich spółek naftowych. Od początku 2009 roku wycena akcji Totala i jego włoskiego konkurenta – koncernu ENI – była średnio o 17 proc. niższa w stosunku do ich hipotetycznej wyceny wynikającej z kształtowania się wartości współczynnika C/Z dla spółek Exxon Mobil, Chevron i ConocoPhillips. Obecnie analogiczna luka w wycenie wynosi  26?proc.

Reklama
Reklama

Przed kryzysem finansowym luka ta była jednak znacznie węższa. Współczynnik cena/zysk europejskich koncernów naftowych, takich jak BP i Royal Dutch Shell, jeszcze w latach 2005–2006 kształtował się na poziomie średniej jego wartości dla firm sektora naftowego.

Pod pewnymi względami firmy amerykańskie zasługują na jakąś premię za efektywność swojego działania: charakteryzują się one niższymi wskaźnikami dźwigni finansowej, mają większe rezerwy i osiągają wyższe marże na swoich produktach. Także w mniejszym stopniu ucierpiały one w wyniku arabskiej wiosny ludów.

Jednakże przyczyny występowania luki w wycenie amerykańskich i europejskich spółek naftowych nie są tak jednoznaczne w innych aspektach. Zgodnie z danymi Deutsche Bank wskaźnik ROCE dla przedsiębiorstw amerykańskich w latach 2002–2011 wynosił średnio 12,3 proc., podczas gdy analogiczna statystyka dla firm europejskich (z wyłączeniem BP) oscylowała wokół 12 proc.

Ponadto względne wartości wskaźników dźwigni finansowej nie zmieniały się znacznie w ciągu ostatniej dekady. Co więcej, pod pewnymi względami to europejskie firmy mają przewagę nad swoimi amerykańskimi konkurentami: Total posiada silnie zdywersyfikowany portfel miejsc wydobywania surowców, a ponadto nie jest tak silnie poddany presji dotyczącej cen gazu ziemnego na rynku amerykańskim.

Widać zatem wyraźnie, że ceny akcji europejskich spółek naftowych były dotąd ciągnięte w dół przede wszystkim przez sytuację kryzysową w Europie. Zdaje się jednak, że jest to dla nich marne pocieszenie.

Liam Denning

Reklama
Reklama

©2012 Dow Jones & Company, Inc. All Rights Reserved

To subscribe to The WSJ Europe: www.wsjeuropesubs.com

Gospodarka światowa
Akcje Amazonu znalazły się pod presją
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka światowa
Po dobrym roku dobry styczeń eToro
Gospodarka światowa
Stopniowo rośnie skala zagrożenia importem z Chin dla przemysłu. Oto zagrożone branże
Gospodarka światowa
Niedobór RAM może uderzyć w zyski gigantów
Gospodarka światowa
Gospodarka japońska uniknęła recesji
Gospodarka światowa
Gospodarka Japonii uniknęła recesji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama