Reklama

Czesi też czasem potrafią pobić spekulantów

Ani nagłe uwolnienie kursu korony, ani wybory parlamentarne nie powinny znacząco zaszkodzić gospodarce naszego sąsiada.
Andrej Babis, czeski minister finansów. Nowy premier po zbliżających się wyborach?

Andrej Babis, czeski minister finansów. Nowy premier po zbliżających się wyborach?

Foto: Archiwum

Czechy bywały w ostatnich latach nazywane Szwajcarią Europy Środkowo-Wschodniej. Mała, stosunkowo stabilna, nastawiona na eksport gospodarka od jesieni 2013 r. broniła swojej waluty przed aprecjacją za pomocą limitu kursowego, ustanowionego przez Czeski Bank Narodowy (CNB) na poziomie 27 koron za 1 euro. Spekulanci kupowali czeskie aktywa, licząc na to, że limit zostanie „wkrótce" zniesiony. 6 kwietnia CNB bez żadnej wcześniejszej zapowiedzi uwolnił kurs korony. (Inwestorom nasuwały się oczywiste skojarzenia z równie nagłym uwolnieniem kursu franka wobec euro dokonanym w 2015 r. przez Szwajcarski Bank Narodowy.) Korona bardzo szybko się umocniła wobec euro – kurs EUR/CZK sięgnął 26,5, by pod koniec kwietnia sięgać 26,8 koron za 1 euro. Czy to tylko wstęp do dalszej aprecjacji? Co, oprócz kuszącej gry z bankiem centralnym, skłoniło inwestorów do traktowania korony jako pożądanej waluty? Czy sytuacja gospodarcza w Czechach jest na tyle dobra, by snuć porównania tego kraju ze Szwajcarią?

Pozostało jeszcze 89% artykułu

Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!

Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.

Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama