Reklama

Jak Bruksela przegrała wojnę o szczepionki

Koncerny farmaceutyczne rozczarowały dostawami do UE, bo Komisji Europejskiej za bardzo zależało na zbiciu cen.
Programy szczepień w wielu państwach Europy się rozkręcają, ale wciąż problemem jest niewystarczając

Programy szczepień w wielu państwach Europy się rozkręcają, ale wciąż problemem jest niewystarczająca liczba dostępnych szczepionek.

Foto: AFP

Gdy w listopadzie firmy Pfizer i Moderna ogłosiły, że mają skuteczne szczepionki na Covid-19, inwestorzy wpadli w euforię. Snuto wizje, że już po Nowym Roku będzie można stopniowo przywracać normalność w gospodarce i życiu społecznym. Nieliczni wskazywali, że proces szczepień nie będzie łatwy i szybki. Do sceptycyzmu skłaniały choćby wyzwania związane z transportem i przechowywaniem szczepionek Pfizera/BioNTech, wymagających bardzo niskiej temperatury. Mało kto jednak się spodziewał, że program szczepień przeprowadzany w Unii Europejskiej przyniesie tyle rozczarowań. Kraje UE wyraźnie zostały w tyle, choćby za USA i Wielką Brytanią, pod względem tempa szczepień. O ile w Stanach Zjednoczonych do 1 lutego włącznie podano 9,4 dawki szczepionek na 100 mieszkańców, a w Wielkiej Brytanii 14,9 dawki, o tyle w Niemczech 3,09 dawki, w Francji 2,47, w Niderlandach 1,6, we Włoszech 3,4, w Hiszpanii 3,58, a w Polsce 3,25. Ilość dostępnych szczepionek w UE okazała się po prostu za mała wobec potrzeb. Jak do tego doszło? Czy wina leży po stronie unijnych instytucji, które wzięły na siebie zamówienia na szczepionki? Czy też winne są koncerny farmaceutyczne, które nie potrafią podołać wyzwaniu?

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Tylko 29zł miesięcznie!

Skorzystaj z promocji i czytaj dalej.

Zyskaj pełen dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie na PARKIET.COM w formie tekstów oraz treści audio i wideo.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama