W Stanach Zjednoczonych inflacja konsumencka w kwietniu wzrosła do 4,2 proc. rok do roku. Tak szybko ceny nie rosły od września 2008 r. Tempo, w jakim rośnie inflacja, zaskoczyło wielu analityków, których średnia mówiła o wzroście o 3,6 proc.
Mocno nad tematem inflacji pochylają się spółki za oceanem. W każdym sezonie wyników na Wall Street firmy odnoszą się do czynników, które miały wpływ na ich wyniki i przychody lub mogą mieć wpływ w kolejnych kwartałach. Jak wynika z danych FactSetu, liczba spółek z indeksu S&P 500, które odnosiły się do tematu inflacji w wynikach za I kwartał, jest najwyższa od ponad dekady. Łącznie na inflację powołało się 175 spółek.
Czytaj także: Wzrost cen w gospodarce wpływa na spółki. Kto zyska w takim otoczeniu?
W ujęciu sektorowym największy wpływ inflacja ma na spółki przemysłowe, gdzie 46 podmiotów opisało wpływ rosnących cen na działalność. Następnie były spółki konsumenckie (25), finansowe (22) i podstawowych produktów konsumenckich (21).
Część spółek odnotowuje pozytywny wpływ inflacji na swoje wyniki, jednak analitycy mówią, że w dłuższej perspektywie gospodarka może za to słono zapłacić. Ekonomiści z Deutsche Banku uważają, że inflacja może stać się problemem, który się utrzyma i doprowadzi do kryzysu w nadchodzących latach. Bank wydał ostrzeżenie dla amerykańskich decydentów, że skupienie się na bodźcach przy jednoczesnym bagatelizowaniu obaw o inflację okaże się błędem, jeśli nie w najbliższym czasie, to w 2023 r. i później.
Jednak to stanowisko nie jest szeroko popierane przez ekonomistów. Większość zgadza się z poglądem Fedu, że obecna presja inflacyjna jest przejściowa, i wątpi, że wkrótce nastąpią jakiekolwiek zmiany w polityce banku centralnego. W Waszyngtonie pojawiają się jednak głosy świadczące o możliwej podwyżce. Janet Yellen, amerykańska sekretarz skarbu, w wywiadzie dla Bloomberga powiedziała, że wyższe stopy procentowe w USA byłyby czymś dobrym. dos