Sprzedaż detaliczna w górę. Efekt trzeciej niedzieli handlowej?
Wysoka dynamika sprzedaży detalicznej sugeruje, że Polacy średnio rzecz biorąc nie byli szczególnie oszczędni w okresie Świąt i Sylwestra. Warto też przypomnieć o nowym układzie dni handlowych w grudniu 2025 r.: Wigilia była dniem wolnym od pracy, ale za to handlowe były trzy, a nie dwie ostatnie niedziele przed Bożym Narodzeniem.
Jeszcze przed publikacją danych o sprzedaży detalicznej ekonomista PKO BP Szymon Fabiański zauważał, że analizy banku wskazują efekt netto takich zmian „na plus” dla danych z handlu. – Dodatkowy dzień dostępności handlu w szczycie sezonu świątecznego powinien skompensować (a nawet lekko przewyższyć) potencjalny ubytek aktywności zakupowej w samą Wigilię – wyjaśniał.
Jak sytuacja konsumentów wpływa na dane o sprzedaży detalicznej?
Ale nie o sam efekt Świąt czy dodatkowej niedzieli handlowej chodzi, ale o bardziej fundamentalne czynniki pozytywne dla konsumentów w Polsce. Mimo spadkowego trendu dynamiki wynagrodzeń w gospodarce, spada też inflacja, i realne tempo wzrostu płac utrzymywało się w ostatnich miesiącach w solidnym przedziale około 4-5 proc. r/r. Ba, w grudniu wybiło wręcz jeszcze wyżej, w okolice 6 proc.: płace w sektorze przedsiębiorstw urosły aż o 8,6 proc. r/r (prawdopodobnie efekt sutszych premii rocznych i świątecznych), przy inflacji 2,4 proc.
Jednocześnie dane GUS sugerują brak istotnej presji cenowej. Widać to m.in. w danych o implikowanym „deflatorze” sprzedaży detalicznej, czyli różnicy między tym, ile kupiliśmy (dane w cenach stałych) a ile za to zapłaciliśmy (dane w cenach bieżących). W grudniu tenże deflator wyniósł -0,3 proc., co oznacza właściwie brak presji na ceny towarów. Częściowo wynika to ze spadku cen paliw, ale też dóbr trwałych, m.in. samochodów, odzieży czy sprzętu RTV/AGD. Zresztą hamuje też inflacja cen żywności, acz ta nadal ma dodatnią dynamikę rok do roku.
Konsumpcję prywatną wspierać powinny też obniżki stóp procentowych: to mniejsza zachęta do oszczędzania, a większa do konsumpcji na kredyt (tym bardziej, że jednocześnie banki deklarują większą walkę konkurencyjną o klienta). W danych Biura Informacji Kredytowej widać odbicie w sprzedaży kredytów gotówkowych (w listopadzie 2025 r. wartościowo o ponad 17 proc. r/r) i ratalnych (o blisko 6 proc. w górę).
Na najwyższym poziomie od wybuchu pandemii (acz na wyraźnie niższym niż przed nią) są też nastroje konsumenckie w Polsce. Budują one jednak dwojaki obraz. Z jednej strony wskaźniki gotowości do dokonywania ważnych zakupów (np. mebli, sprzętu RTV/AGD) są najwyższe od 2020 r. Z drugiej: na wieloletnie rekordy wzbiły się też wskaźniki możliwości oszczędzania. Przykładowo, oszczędzenie jakiejś kwoty w ciągu kolejnych 12 miesięcy jako prawdopodobne oceniało w styczniu blisko 63 proc. badanych, najwięcej przynajmniej od 2018 r. To buduje więc obraz Polaka, którego średnio rzecz biorąc stać na coraz więcej, ale który jednak nie popuszcza wodzów fantazji zakupowych, prawdopodobnie m.in. ze względu na obawy przed pogorszeniem koniunktury, sytuacji na rynku pracy czy sytuacji geopolitycznej. Widać to m.in. w sporych obawach o wzrost stopy bezrobocia. Rzeczywiście, rynek pracy ma swoje wyzwania (np. obniżony popyt na pracę, większe problemy młodych z wejściem na rynek pracy, gdzieniegdzie zwolnienia), ale w skali makro sytuacja na nim pozostaje dość dobra, a stopa bezrobocia BAEL względnie stabilna i wciąż jedna z najniższych w UE.