W związku ze pogorszeniem się sytuacji pandemicznej, cała Polska znajdzie się w czerwonej strefie, co oznacza, że obostrzenia i restrykcje wprowadzane dotychczas punktowo, w wybranych powiatach, dotyczyć będą wszystkich firm w Polsce.
Czerwona strefa oznacza takie ograniczenie w działalności gospodarczej jak:
- zakaz organizacji kongresów i targów
- zakaz organizowania wydarzeń kulturalnych (takich jak koncerty czy spektakle)
- zakaz działalności aquaparków, basenów, siłowni, klubów i centrów fitness
- zakaz działalności obiektów takich jak: wesołe miasteczko, park rozrywki lub park rekreacyjny, dyskoteka, itp.
- kina mogą mieć zajęte do 25 proc. miejsc na widowni, wydarzenie sportowe – bez udziału publiczności.
- w sklepach może przypadać 5 osób na jedną kasę.
Jeśli chodzi o restauracje, puby i kawiarnie, zgodnie z nowymi, ogłoszonymi dziś restrykcjami, będą one mogły prowadzić tylko sprzedaż na wynos. Dotychczas mogły „normalnie działać" do godz. 21.
Inne nowe obostrzenia zapowiedziane przez premiera Mateusza Morwieckiego w piętek to także zamknięcie sanatoriów, czy przejście na zdalne nauczanie w szkołach podstawowych w klasach 4-8 (dotychczas w czerwonych strefach na zdalnym nauczaniu były szkoły ponadpodstawowe).
- Nasze działania muszą być zdecydowane. Dziś jesteśmy w innym miejscu niż jeszcze miesiąc temu – mówił premier uzasadniając nowe rygory. - Musimy zahamować tempo przyrostu zakażeń, skutki powinny być widoczne za 10-14 dni.
Jeśli nowe obostrzenia nie przyniosą efektów, premier ostrzegł, że konieczne będzie „jeszcze głębsze" zamknięcie życia społeczno-gospodarczego.
- Jeśli będą potrzebne dalsze, drastyczne kroki, takie jak zamknięcie granic, zakaz przemieszczania się, czy głęboki lockdown, to trzeba będzie się na to zdecydować, jeśli nie nastąpi zahamowanie przyrostu zachorowań – mówił premier.