Przykładowo rodzina z dwójką dzieci, w której pracuje jedna osoba i zarabia 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia, płaci mniej podatków i składek, niż wynosi suma transferów od państwa – w tym przypadku mowa o ujemnym klinie podatkowym, który wynosi minus 20 proc. Za to obciążenia rodziny z dochodem na poziomie 250 proc. średniej płacy wynoszą – 27,7 proc.
Tymczasem w dyskusji o reformie podatkowej zapowiedzianej w Polskim Ładzie rząd skupia się na klinie podatkowym pojedynczych podatników, nie uwzględniając w ogóle ulg i dodatków na dzieci. W takim ujęciu nasz system podatkowy rzeczywiście jest mało progresywny i rząd chce to koniecznie zmienić.