Poranek maklerów: Dziś kluczowe dane z rynku pracy w USA

Europa lekko w dół, Wall Street w górę, czyli odwrotnie niż w środę – tak wczoraj przebiegła sesja na światowych rynkach akcji. O tym, jak zakończy się tydzień, mogą zdecydować ważne dane zza oceanu.

Publikacja: 08.12.2023 08:59

Poranek maklerów: Dziś kluczowe dane z rynku pracy w USA

Foto: Bloomberg

WIG i WIG20 straciły wczoraj odpowiednio 0,84 proc. i 0,91 proc. To jednak tylko mała korekta ostatnich zwyżek i byki mogą czuć się bezpiecznie. W zachodniej części Europy również dominowała czerwień, ale najważniejsze indeksy, czyli DAX, CAC40 oraz FTSE100 straciły po mniej niż 0,2 proc. W komentarzach czytamy dziś, że choć niemiecki indeks największych firm pozostaje w strefie historycznych rekordów, to słabiej spisuje się druga i trzecia linia i temat korekty musi być brany pod uwagę. Na Wall Street mieliśmy wczoraj odrabianie środowych strat. Wyróżnił się zwłaszcza Nasdaq, zyskując niemal 1,4 proc. m.in. dzięki dwóm z kluczowych spółek – AMD i Alphabetowi. Dziś z rana z kolei zwyżki dominowały w Azji (jednym z wyjątków było Tokio) i na początek sesji w Europie można było czekać z optymizmem. I tak jednak wszystko rozstrzygnie się popołudniu, gdy poznamy dane z amerykańskiego rynku pracy. To one przesądzą, na ile realne staje się szybkie rozpoczęcie obniżek stóp procentowych przez Fed, pod co od dłuższego czasu grają rynki.

AI i Bank Japonii w centrum uwagi

Kamil Cisowski, DI Xelion

Sesja czwartkowa była lustrzanym odbiciem środowej – tym razem spadała Europa, a rósł Nowy Jork. Po słabej sesji na Wall Street i wyprzedaży w Azji giełdy europejskie otworzyły się na minusach i pozostały na nich do zamknięcia. Najsilniejsze spośród głównych indeksów FTSE100 straciło marginalne 0,02%, najsłabszy IBEX 1,09%. Wydawało się, że dno mogło znaleźć euro, kurs EURUSD odbił z okolic 1,0760 do 1,0810, ale dzisiaj rano ponownie znajduje się pod presją.

WIG20 spadł o 0,91%, mWIG40 o 0,90%, a sWIG80 o 0,26%. Główne negatywne kontrybucje do najważniejszego indeksu wnosiły Dino (-2,67%) i PZU (-1,96%), jeszcze słabiej zachowywały się Kęty (-2,71%). mWIG40 w dół ciągnęły Budimex (-1,75%), Tauron (-2,50%) oraz Benefit (-2,37%). Na wspomnienie zasługuje rekordowo krótka i bardziej profesjonalna od poprzednich konferencja prezesa NBP, Adama Glapińskiego, która wydaje się sygnalizować, że na kolejne obniżki stóp w Polsce będzie trzeba zaczekać do marca i kolejnej projekcji inflacyjnej.

S&P500 wzrosło natomiast o 0,80%, a NASDAQ o 1,37%, co zawdzięczamy informacjom z dwóch kluczowych spółek – AMD (+9,89%) oraz Alphabetu (+5,34%). Pierwsza z firm podała optymistyczne szacunki dotyczące zapotrzebowania na centra danych, druga zaprezentowała nowy model AI, a cała sesja przypomina, że najważniejszy temat inwestycyjny tego roku pozostaje w grze. Dwa wspomniane wydarzenia dały potężny impuls wzrostowy, którego beneficjentami były m.in. Meta Platforms (+2,88%) i nVIDIA (+2,40%).

W godzinach porannych rośnie większość indeksów azjatyckich, ale w momencie pisania komentarza ponownie silnie spada Nikkei (-1,7%). Komentarze Kazuo Uedy („od końca roku moja praca stanie się znacznie trudniejsza”), prezesa Banku Japonii, a także jednego z jego zastępców, wywołały falę zakładów na to, że także w ostatniej oazie ujemnych stóp procentowych na świecie zbliża się przełom. Jen umocnił się wczoraj o 2% i znacznie poprawiał ten wynik przed dzisiejszym zwrotem. Nie jest jednak jasne, czy do ewentualnej podwyżki stóp dojdzie na posiedzeniu 18-19 grudnia czy w styczniu, spodziewamy się, że ruch na japońskiej walucie i giełdzie zostanie w części skorygowany.

Notowania kontraktów futures na indeksy amerykańskie lekko spadają, ale tych na indeksy europejskie zachowują się neutralnie, a po wczorajszych wzrostach na Wall Street trudno spodziewać się na kontynencie i w Polsce przesadnie trudnego początku sesji. Drugorzędne wydaje się jednak, jaki finalnie się okaże – absolutną osią dnia będą amerykańskie dane z rynku pracy, które scementują lub osłabią oczekiwania na to, że Fed mógłby rozpocząć cykl obniżek stóp procentowych już w marcu. Prognozy mówią o wzroście zatrudnienia o 184 tys. Najlepszy dla rynku scenariusz wydaje się wyglądać jak przed miesiącem – odczyt niższy, ale nie nadmiernie, pobudzi do wzrostów dług, ale nie wywoła poważnego wzrostu obaw o recesję.

 

Korekta po kilkudniowych wzrostach

Ignacy Budkiewicz, BM BNP Paribas Bank Polska

Jeśli chodzi o dane makroekonomiczne ze Starego Kontynentu, wczoraj poznaliśmy finalne dane dotyczące dynamiki PKB w Strefie Euro. W ujęciu kwartalnym odczyt okazał się na poziomie oczekiwań i wykazał spowolnienie na poziomie 0,1%, natomiast w ujęciu r/r był nieco gorszy od oczekiwań (0,0% vs. 0,1%). Ponadto, negatywnie zaskoczyła produkcja przemysłowa w Niemczech w ujęciu miesięcznym (-0,4% vs. 0,2%). Taki zestaw danych sugeruje zawężenie pola do ewentualnej podwyżki stóp procentowych przez ECB. Główne parkiety w Europie zanotowały niewielkie straty. Francuzki CAC40 spadł o 0,1%, a niemiecki DAX zniżkował o 0,16%, jednak nie testował obowiązującego wsparcia na poziomie 16500 pkt. wyznaczonego przez szczyt z lipca.

Na polskim parkiecie również dominowała czerwień. Indeks WIG20 otworzył się z luką spadkową, która nie została domknięta w trakcie sesji. Wczorajszą sesję można rozpatrywać w kontekście korekty po trwających od ubiegłego piątku wzrostach. Wśród komponentów indeksu zyskownie zakończyły dzień tylko cztery podmioty, przy czym liderem okazało się JSW z wynikiem 1,48%. największa skala przeceny dotknęła Kęty (-2,71%) oraz Dino (-2,67%).

W przypadku światowego rynku długu, rentowność 10-letnich obligacji rządu Stanów Zjednoczonych wzrosły do okolic poziomu 4,14%, jednak nadal pozostaje w trendzie spadkowym. Polskie obligacje 10-letnie konsolidowały się dziś w zakresie 5,30-5,35%.

Inwestorzy będą dziś śledzić publikację listopadowych danych z amerykańskiego rynku pracy. W ostatnich miesiącach dane nieco rozczarowały przede wszystkim ze względu na nieznacznie rosnącą stopę bezrobocia. Jeśli kolejne statystyki potwierdzą schłodzenie koniunktury, może to definitywnie domknąć drzwi do dalszych podwyżek stop procentowych w USA. Cotygodniowe informacje o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wskazują jednak na odporność amerykańskiego rynku pracy mimo ostatniego osłabienia.

 

DAX i analogia do 2017 r.

Piotr Neidek, BM mBanku

Na azjatyckich parkietach dzisiaj dominuje zieleń, jednakże enklawą pozostaje Tokio. Nikkei225 traci drugi dzień z rzędu i podobnie jak wczoraj, strata (stan na godz. 6:30) wynosi -1.8%. Spadki wynikają m.in. z faktu odbicia się indeksu od tegorocznego sufitu. Od miesięcy indeks przebywa wewnątrz płaskiej konsolidacji, z której nie udało mu się wybić. To sprawia, że magnesem pozostaje 31k czyli poziomy, które ostatni raz były testowane w ubiegłym miesiącu.

Na europejskich parkietach przewagę mają akcyjne byki. Wprawdzie wczoraj w Paryżu pojawiła się czerwień, jednakże strata CAC40 o -0.1% nie zmieniła głównego kierunku trendu. Od tygodni benchmark podąża na północ a historyczne maksima są na wyciągnięcie kilku sesji. W Londynie zapał kupujących jest dużo słabszy a kluczowe indeksy pozostają na poziomach widzianych od kilku tygodni. Szczyty są jak na razie poza zasięgiem byków.

Z kluczowych rynków to jedynie we Frankfurcie odnotowywane są historyczne rekordy. DAX po środowej kontrze wczoraj zdołał utrzymać się nad lipcowym sufitem. Każdy kolejny dzień pozostawiania na maksimach to cementowanie sygnału kupna, jaki byki starają się pokazać rynkowi. Szkoda tylko, że druga i trzecia linia Deutsche Boerse pozostaje daleko w tyle. To sprawia, że przebicie się DAX przez 16.5k nie jest tak mocnym sygnałem, jaki normalnie powinien pojawić się podczas hossy. Nadal temat rozszerzonej korekty płaskiej jest brany pod uwagę. W okresie kwiecień listopad 2021r. indeks ten wielokrotnie po wybiciu oporów zawracał na południe w kierunku wcześniejszych wsparć. Podobnie było w tym roku w okresie maj- sierpień.

Obecne wykupienie nie sprzyja kontynuacji zwyżki, a wczorajsza formacja harami może posłużyć niedźwiedziom do próby zepchnięcia indeksu pod 16529.  Ostatni raz dzienny RSI osiągnął wartość 80 punktów w listopadzie 2017r. Był to okres, w którym DAX kończył zwyżkę i przygotowywał się do korekty. Jest jeszcze inna analogia do poprzednich wydarzeń. Skala wzrostów wyniosła wówczas +14% czyli tyle, co obecnie. Wówczas także doszło do wyrysowania formacji harami. Czy ta prawidłowość zostanie zauważona przez niedźwiedzie, okaże się na dniach.

Po kilku dniach mocnej przeceny eurodolara, wczoraj doszło do odreagowania. Lokalna zwyżka wyniosła jedynie +0.2%, ale odbyła się w ważnym miejscu na wykresie. Mianowicie spadki wyhamowały na wysokości wsparcia wyznaczonego na podstawie listopadowego maksimum. Jednocześnie bykom udało się przebić przez środowe maksimum czarnej świeczki. To sprawia, że impet spadków wyhamował, a do gry mają prawo powrócić zwolennicy grana długich pozycji. Zwyżka eurodolara z takiego miejsca jak obecnie, mogłaby się przyczynić do zainicjowania kolejnego impulsu stanowiącego część większej, wzrostowej fali.

Wydarzenia na eurodolarze ostatnio negatywnie wpłynęły na kondycję złotego. USDPLN wyrysował bardzo niebezpieczną strukturę podwójnego dna. Pojawiła się gwiazda poranna, czyli złożona formacja świecowa sprzyjająca wzrostom. A wszystko to odbywa się na wysokości linii trendu wzrostowego czy też dolnego ograniczenia długoterminowego kanału wzrostowego. Kluczową parą pozostaje EURPLN, ale utrzymanie się do końca tygodnia obecnego stanu mogłoby znacząco wpłynąć na dalsze postrzeganie zarówno złotego jak i rynku akcyjnego nad Wisłą.

Trzecia linia GPW jak na razie spisuje się dzielnie. Już w zeszły piątek sWIG80 pokazał gotowość do dalszych wzrostów. Wówczas udało się wyrysować białą świeczkę z okazałym korpusem. Tym razem także jest taka możliwość, o ile dzisiaj nastąpi kontra popytu. Indeks jest o krok od zaatakowania historycznych szczytów. Św. Mikołaj może pomóc. Jednakże strefa 22k od kilkunastu lat zatrzymywała hossę nad Wisłą pośród małych spółek. Dlatego też tak istotne są wydarzenia z najbliższych dni czy też tygodni. Do wybicia 22203.8pkt. brakuje mniej niż +1%. Z jednej strony tak niewiele, z drugiej wciąż tak dużo…

Na północ wciąż dzielnie kroczy mWIG40, a od początku tego tygodnia indeks zyskał +0.6%. Jednakże wczoraj byki potknęły się w szczytowej strefie. Rośnie ryzyko, że jak dzisiaj popyt się nie odbuduje, to na wykresie pozostanie spadająca gwiazda. A taka formacja mogłaby pokrzyżować plany, jakie WIG snuje po zdobyciu historycznych szczytów. Jak na razie indeks szerokiego rynku utrzymuje się na rekordowo wysokich poziomach. Ale dla bezpieczeństwa hossy przydałoby się odskoczyć w kierunku 80-82k, aby późniejsza korekta nie naruszyła szczytów z 2021r. Problemem pozostaje niedomknięta tygodniowa luka hossy z października 2023r. Statystycznie niedźwiedzie mają ponad 90% skuteczności w wypełnianiu takich okien na wykresie. Pytanie kiedy miałoby to nastąpić, gdyż aspekt czasu jest tutaj najbardziej niedoprecyzowanym elementem układanki.

Giełda
Poranek maklerów: WIG20 oddala się od 2500 pkt
Materiał Promocyjny
ESG W NIERUCHOMOŚCIACH
Giełda
Wzmożony apetyt na ryzyko
Giełda
Hossa na rynkach trwa
Giełda
Lekka zadyszka kupujących na GPW. WIG20 pod kreską
Giełda
Byki łapią oddech. Spokojny początek sesji na GPW
Giełda
Poranek maklerów: Małe i średnie spółki podtrzymują hossę