WIG20 otworzył się na plusie, ale przewaga kupujących nie trwała długo. Indeks szybko zszedł pod kreskę, gdzie spędził większość sesji. Wahania nie były jednak duże i indeks poruszał się blisko linii wtorkowego zamknięcia. Dopiero w ostatniej godzinie handlu byki ruszyły do kontrataku. W pewnym momencie WIG20 rósł o około 0,8 proc. i wyznaczył dzienny szczyt na poziomie 2187 pkt. Ostatecznie indeks zakończył dzień na poziomie 2179 pkt, co oznacza wzrost o 0,4 proc.
Na szczycie tabeli znalazło się LPP. Notowania odzieżowego giganta rosły trzeci dzień z rzędu. Cena walorów sięgnęła 12,75 tys. zł, a jeszcze na początku marca kosztowały nawet poniżej 7,5 tys. zł. Notowania LPP wzrosły w środę o 6,1 proc.
Wiceliderem wzrostów w gronie blue chips była JSW. W planach rządu jest zakaz importu m.in. węgla z Rosji, a jego podaż ma być zastąpiona m.in. przez zwiększenie wydobycia w kraju. Inwestorzy rzucili się do zakupów spółek węglowych i oprócz JSW mocno drożała także Bogdanka.
Problemem dla WIG20 były w środę banki, które dzień wcześniej były motorami wzrostów. Sprzedający wzięli na celownik pożyczkodawców i Pekao oraz PKO BP staniały po około 2 proc.
Na plusie udało się utrzymać również indeksom małych i średnich spółek. mWIG40 zyskał 0,2 proc., a sWIG80 wzrósł o 1,8 proc.
Sytuacja w Warszawie kontrastowała z tym, co działo się na zachodnich parkietach. Pod koniec sesji niemiecki DAX spadał o 1,6 proc., a francuski CAC40 był 1,1 proc. pod kreską.
Również indeksy na Wall Street pierwsze godziny handlu spędziły na minusie, ale spadki nie były duże.