Najważniejszą sprawą dla inwestorów na globalnych rynkach była w piątek zaskakująca decyzja Fedu o podwyższeniu stopy dyskontowej, ogłoszona w czwartek już po zakończeniu notowań na Wall Street. Podwyżka tej stopy, po której Fed pożycza pieniądze bankom komercyjnym, mogła zostać odebrana jako wstęp do zacieśniania polityki pieniężnej w USA.
Zdaniem przedstawicieli samego Fedu, jak i ekonomistów, czwartkowa decyzja ma jednak charakter techniczny i nie powinna mieć wpływu na podniesienie kosztu kredytu w gospodarce, czego już od jakiegoś czasu obawiają się inwestorzy. Takie opinie wpłynęły na nich uspokajająco.
Sporymi spadkami zakończyły się jedynie notowania na giełdach azjatyckich.
Europa zaczęła dzień wyraźnie pod kreską (np. DAX tracił we Frankfurcie prawie 1 proc.), ale po chwili refleksji i zapoznaniu się z komentarzami ekspertów gracze podciągnęli indeksy. W ostatnich godzinach wyciągnęli je nawet na plus. DAX zyskał dziś 0,7 proc., a londyński FTSE-100 0,6 proc.
Pod koniec notowań w Europie na giełdach nowojorskich indeksy też były na plusie, ale zyskiwały mniej.
Za utrzymywaniem niskich kosztów kredytu w amerykańskiej gospodarce przemawia praktyczny brak inflacji. Jak ogłoszono w piątek, ceny w styczniu wzrosły w USA o 0,2 proc., czyli mniej niż oczekiwali ekonomiści, a z wyłączeniem najbardziej zmiennych cen żywności i energii nawet minimalnie spadły. To po tych danych giełdy ruszyły w górę.
Niezależnie od piątkowych reakcji, można przypuszczać, że spekulacje na temat wzrostu stóp procentowych w USA będą mieć w najbliższym czasie spore znaczenie dla rynków. Ich odporność na czwartkowy ruch Fedu sugeruje jednak, że większe są teraz szanse na powrót indeksów w pobliże szczytów z początku roku, niż na kontynuację ostatniej korekty.
Dzisiejsza zwyżka była na giełdach europejskich bowiem już piątą z kolei.
Cały tydzień zakończył się dla paneuropejskiego indeksu DJ Stoxx 600 zwyżką o prawie 4 proc., największą od lipca.