Powtórzyła się historia sprzed roku, kiedy to większość analityków oczekiwała spokojnych przedświątecznych sesji, tymczasem przy dużych obrotach ceny poszły ostro w górę.
Na ostatniej przed Wielkanocą sesji popyt na akcje był tak duży, że wywindował indeks największych firm o ponad 2 proc. Tym samym, wskaźnik wyznaczył nowy tegoroczny rekord i obecnie znajduje się na poziomie z początku września 2008 r.
Biorąc pod uwagę fakt, że w górę poszły też notowania złotego można przypuszczać, że kupującymi byli gracze zagraniczni. Wczoraj złoty umocnił się względem euro o około 0,5 proc.
Z technicznego punktu widzenia tak wyraźne wybicie indeksu powyżej wyznaczonych ostatnio szczytów zapowiada kontynuację wzrostów. Dodatkowo fakt, że tak duży popyt zgłoszono przed długą przerwą, (nie znając dzisiejszych ważnych danych z amerykańskiego rynku pracy), wskazuje, że większość inwestorów liczy na dalszy marsz indeksów w górę. Tę tezę wydaje się potwierdzać poziom zaangażowania w handel.
Przy wzrostowym rynku aktywność mierzona poziomem obrotów wyniosła 1,8 mld zł. Tyle tylko, że korekta z reguły nadchodzi, gdy większość uzna, że kierunek na rynku jest tylko jeden, a z taką sytuacją mamy chyba obecnie do czynienia.
Motorem wczorajszych wzrostów były przede wszystkim akcje banków, wśród których kolejny dzień wyróżniły się akcje BZ WBK. Zgodnie z zalecaniami analityków Wood & Co. trwają spekulacyjne zakupy walorów banku w związku z wystawieniem go na sprzedaż przez irlandzki AIB.
Na rynkach zachodnich również obserwowaliśmy zdecydowany atak popytu. Główne indeksy giełd zachodnioeuropejskich rosły o ponad 1 proc. Mocnym akcentem zaczęły też dzień Amerykanie. Kupujących wsparły wczoraj dane jakie podał Instytut Zarządzania Podażą.
Jego indeks badający kondycję amerykańskiego przemysłu wzrósł w marcu do 59,6 pkt. podczas gdy oczekiwano wzrostu do 57 pkt. To najwyższy poziom wskaźnika od połowy 2004 r.