Zyskaj pełen dostęp do analiz, raportów i komentarzy na Parkiet.com
Nasz rynek na trudności natrafił już w pierwszych minutach handlu. Charakteryzowały się one niewielką zmiennością (WIG20 zaczął dzień od niewielkiej przeceny) i niską aktywnością inwestorów. Oczywiście dość często na rynku jest tak, że pierwsze fragmentu handlu są dość niemrawe, a emocje zaczynają się na dobre dopiero w kolejnych godzinach. Ci, którzy liczyli, że będzie tak i tym razem, mocno się rozczarowali. Mijały bowiem kolejne godziny handlu, a WIG20 przez cały czas był niemalże „przyklejony" do poziomu zamknięcia z środy. Z jednej strony można było narzekać na brak emocji, ale lepsze to niż to, co działo się np. na rynku niemieckim. Tamtejszy DAX tracił w ciągu dnia ok. 0,7 proc. Sytuacji na warszawskiej giełdzie nie było w stanie zmienić nawet wzrostowe otwarcie na Wall Street. Inwestorzy ewidentnie przespali czwartkowe notowania. WIG20 w ostatecznym rozrachunku zyskał symboliczne 0,09 proc. i na tym zakończmy opisywanie poczynań tego indeksu.
Zyskaj pełen dostęp do analiz, raportów i komentarzy na Parkiet.com
Piątek był trzecim z rzędu mocno spadkowym dniem na warszawskiej giełdzie. Na wykresie miesięcznym wyrysowała się spadająca gwiazda.
W 2007 r. hossa nad Wisłą skończyła się w momencie, w którym WIG20 wyszedł dołem z klina. Jak będzie tym razem?
Czwartkowa sesja na Wall Street zakończyła się wzrostami, które w przypadku spółek technologicznych sięgały 0.6%. S&P500 zamknął się na historycznych szczytach powyżej 6500 pkt.
Początek piątkowej sesji przynosi spadki na rynkach europejskich. Pod kreską są też kontrakty na amerykańskie indeksy.
Na krajowym rynku niewątpliwie sytuacja stała się nieco mniej sprzyjająca wzrostom. Głównie z powodu banków.
Dzisiejsza sesja na warszawskim parkiecie była kolejnym dniem pod dominacją negatywnego sentymentu. WIG20 pogłębił spadki i obecnie znajduje się już ponad 6,5% poniżej tegorocznych szczytów, osiągając najniższy poziom od dwóch miesięcy.