Na wtorkowym posiedzeniu rząd przyjął ustawę o ratyfikacji zasobów własnych UE. Ratyfikacja przez polski parlament oraz inne kraje UE jest konieczna do uruchomienia nowego unijnego Funduszu Odbudowy po kryzysie pandemicznym o łącznej wartości ok. 750 mld euro, a także „zwykłego" siedmioletniego budżetu UE na lata 2020–2027.
Ustawa przewiduje m.in., że dochody UE zostaną zwiększone o nowe unijne podatki, m.in. od plastiku, od cyfrowych gigantów, od emisji CO2, a docelowo mówi się także o podatku od transakcji finansowych. Pozwala też, by po raz pierwszy Unia mogła zaciągnąć wspólny dług.
W ramach Funduszu Odbudowy Polska ma otrzymać łącznie ok. 58 mld euro, przy czym 23,9 mld zł to bezzwrotne dotacje, a 34,2 mld zł – pożyczki. Plan wykorzystania tych pieniędzy został przedstawiony w Krajowym Planie Odbudowy. Pytanie, ile nas to będzie kosztować? Rząd nie przedstawił, jakie zobowiązania finansowe rodzi to dla Polski, ekonomiści podkreślają jednak, że korzyści przewyższają ewentualne koszty. – Jeśli chodzi o część grantową, będziemy jednym z największych w UE beneficjentów netto – mówi Jakub Rybacki, ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Inaczej mówiąc, dostaniemy więcej, niż włożymy do wspólnej puli – dodaje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Jak pokazują wstępne szacunki, nasza składka pokryć ma ok. 60 proc. grantów, pozostałe ok. 40 proc. będzie więc naszą korzyścią.
Bardziej skomplikowana jest kwestia części pożyczkowej, bo tu będziemy musieli oddać tyle, ile weźmiemy. – Tu benefitem jest po prostu niższe oprocentowanie – wyjaśnia Rybacki. – Gdyby Polska sama musiała wyemitować dług, to oprocentowanie, wedle obecnej sytuacji rynkowej, wyniosłoby ok. 1,5 proc. UE jako najbardziej wiarygodny emitent pozyskuje pieniądze z ujemnym oprocentowaniem – wyjaśnia.
Z komunikatów Komisji Europejskiej wynika, że spłacanie pożyczek przez kraje UE rozpocząć się ma w 2028 r. i potrwać do 2058 r.
Ustawa o ratyfikacji zasobów własnych UE trafi teraz do parlamentu. Powinna być uchwalona do końca czerwca. Ze względu na odmowę poparcia ratyfikacji przez koalicyjną partię Solidarna Polska rząd musi szukać większości wśród opozycji. We wtorek doszło do wstępnego porozumienia z posłami Lewicy w sprawie uwzględnienia ich postulatów do KPO. acw