W ubiegłym roku liderzy związkowi również wygrali wybory, jednak ówczesny minister skarbu Aleksander Grad stwierdził, że jako osoby działające na szkodę spółki nie mogą oni zasiadać w radzie – w efekcie nie zostali powołani przez WZA, gdzie resort ma dominujący głos.

Kolejne wybory związkowcy zbojkotowali – do urn poszła też garstka pracowników. Frekwencja nie miała wpływu na  ważność głosowania i do rady weszły trzy osoby bez związkowych koneksji.

W tym roku załoga w referendum opowiedziała się za odwołaniem niepopieranych przez nią przedstawicieli. WZA, na którym karty rozdawał resort skarbu pod kierownictwem nowego ministra – Mikołaja Budzanowskiego, przychyliło się do woli pracowników. Jednocześnie nie przegłosowało udzielenia absolutorium Czyczerskiemu i Hajdackiemu za pracę w ramach kadencji zakończonej w 2011 r. Tym samym ministerstwo dało wyraźny sygnał, że nie są to pożądani kandydaci w kolejnych wyborach.

Pracownicy te wskazania zignorowali – czy resort ponownie nie powoła wybranych związkowców do rady?

– Zgodnie ze statutem KGHM, członkowie rady nadzorczej są powoływani przez WZA w głosowaniu tajnym. Stanowisko Skarbu Państwa dotyczące powołania przedstawicieli pracowników do rady zostanie przedstawione podczas obrad zgromadzenia – mówi Magdalena Kobos, rzeczniczka MSP.

Do „Solidarności" i ZZPPM należy ponad 10 tys. z 18,4 tys. zatrudnionych w KGHM Polskiej Miedzi.