Praca, know-how albo usługi będą mogły być wkładem do prostej spółki akcyjnej (PSA). Nie trzeba będzie tworzyć finansowego kapitału zakładowego. Takiej możliwości nie daje dziś żadna forma spółki kapitałowej.
Tania i elektroniczna
Według Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii taka nowa forma spółki ma ułatwić w szczególności rozwój startupów. Wkładem do spółki może być to, co stanowi najważniejszy początkowy kapitał młodej firmy.
– Szykujemy zmiany związane z inicjatywą prostej spółki akcyjnej, która umożliwia wniesienie wkładu intelektualnego liczonego tak samo jak wkład finansowy – zapowiedział w Sejmie wiceszef resortu przedsiębiorczości i technologii Marcin Ociepa.
Projekt jest obecnie w konsultacjach społecznych. W opinii resortu prosta spółka akcyjna ma łączyć cechy spółki z o.o. (stosunkowo proste i mało kosztowne założenie, funkcjonowanie i likwidacja spółki) z zaletami spółki akcyjnej. Projekt zakłada szybką rejestrację internetową, 1 zł kapitału na start i elektronizację procedur, np. wykorzystanie komunikacji elektronicznej w podejmowaniu uchwał, odbywaniu zgromadzeń akcjonariuszy.
Ewidencja akcji będzie mogła być prowadzona w postaci elektronicznej, w tym także w rozproszonej i zdecentralizowanej bazie danych. W praktyce oznacza to możliwość prowadzenia ewidencji w postaci blockchaina, choć na obecnym etapie projektu nie do końca wiadomo, jak miałoby to wyglądać w polskich realiach.
Prościej na giełdę
Według zaproponowanej wersji przepisów akcjami takiej spółki nie można by było jednak obracać na giełdzie. Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych zaproponowało w swoich uwagach do projektu, by wykreślić ten zapis.
– W procesie konsultacyjnym zgłosiliśmy jedną istotną uwagę: naszym zdaniem powinno być tak, by taka spółka po pierwszym okresie rozwoju mogła wejść na rynek giełdowy, na przykład na NewConnect. Środowisko startupowe odnosi się pozytywnie do takiego rozwiązania. Nie trzeba by było tracić dodatkowego czasu, spełniać kolejnych formalności i ponosić kosztów przekształcenia PSA w zwykłą spółkę akcyjną przed jej wprowadzaniem do regulowanego obrotu. Nasza propozycja ułatwi tym firmom życie i nie spowoduje żadnych dodatkowych zagrożeń – powiedział „Parkietowi" wiceprezes SEG Piotr Biernacki.
Propozycję Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych popiera ekspert prawny Business Centre Club Radosław Płonka.
– Z punktu widzenia startupów nie widzę sensu w takim zakazywaniu im z góry wchodzenia na giełdę. Zostawiłbym tu możliwość wyboru przedsiębiorcom. Oczywiście w praktyce będzie bardzo mało takich PSA, które podążą na giełdowy parkiet w pierwszym etapie rozwoju. Raczej będą oferować akcje bezpośrednio inwestorom. Natomiast w późniejszym etapie, jeśli na przykład startup dynamicznie się rozwinie, mógłby łatwiej wejść na giełdę – ocenił Płonka.
Środowisko startupowe też chciałoby łatwiejszej drogi prowadzącej do giełdowego debiutu.
– Byłoby dobrze, gdyby tego zakazu nie było i spółki startupowe mogły być notowane na giełdzie. W USA to właśnie IPO jest jednym z głównych celów tego typu firm, w Polsce zdarza się to bardzo rzadko. Startupowcy uważają, że ten proces jest zbyt skomplikowany w stosunku do korzyści, jakie mógłby przynieść. Gdyby to ułatwić, spółki uzyskiwałyby w ten sposób pieniądze, a jednocześnie ich właściciele nie mieliby, tak jak teraz, psychologicznej blokady w drodze na rynek giełdowy – podkreśliła w rozmowie z „Parkietem" prezes Fundacji Startup Poland Julia Krzysztofiak-Szopa.
Założony przez ministerstwo termin wejścia w życie prostej spółki akcyjnej to 1 czerwca 2019 r. PTW