– Historia pokazuje, że Rosja podejmuje decyzję o inwazji w sytuacji, gdy obiekt agresji jest w stanie poważnego rozkładu struktur państwowych lub podlega poważnej destabilizacji wewnętrznej. Tak było w Ukrainie w 2014 r. oraz w Gruzji w 2008 r. Z dużą dozą sceptycyzmu należy się odnieść do możliwości realizacji takiego scenariusza na Ukrainie obecnie – wyjaśnił „Parkietowi" Krzysztof Nieczypor, starszy specjalista z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Zdaniem eksperta w najbliższym czasie Rosji zależeć będzie na wywołaniu kryzysu wewnątrz kraju, czemu służyć mają m.in. trudności związane z dostępem do energii elektrycznej. – Możliwa jest lokalna eskalacja działań bojowych z punktowym udziałem wojsk rosyjskich. Ich głównym efektem będzie podważenie zdolności wojskowych ukraińskich sił zbrojnych, a nie ich całkowite rozbicie – dodał Nieczypor.