Reklama

Zagmatwana sytuacja nie sprzyja podejmowaniu decyzji

Rynki finansowe na przełomie lutego i marca sygnalizowały dezorientację inwestorów. Widać było korektę na indeksie NASDAQ, ale S&P 500 był raczej w trendzie bocznym. W Warszawie korekta na WIG20 szybko się skończyła i w dniu pisania tekstu indeks testował tegoroczny szczyt.

Publikacja: 02.03.2026 06:00

Piotr Kuczyński, analityk DI Xelion

Piotr Kuczyński, analityk DI Xelion

Foto: parkiet.com

Nic w tym dziwnego, skoro coraz mocniejszy jest trend poszukiwania okazji poza USA. Część popytu musi iść również do Warszawy, bo przecież gospodarka Polski naprawdę ma doskonałą (i zasłużoną opinię), co przyciąga zagranicznych inwestorów. Przyciągałaby jeszcze szybciej, gdyby powróciła wyraźna słabość dolara, ale na to musimy jeszcze poczekać.

Na rynkach mówiło się generalnie o kilku ważnych kwestiach. Po pierwsze, o wpływie sztucznej inteligencji na spółki dostarczające software (stałym tematem są wydatki czołowej siódemki firm z sektora AI). Sektor SaaS (Software as a Service), czyli dostawcy software’u jako usługi dostał mocny cios. Anthropic i podobne spółki oferują bowiem lokalne zastosowania AI, co sektorowi SaaS może mocno szkodzić. We wtorek 24 lutego Anthropic poinformował jednak o współpracy z niektórymi dostawcami z sektora SaaS (na przykład FactSet), co doprowadziło do odbicia cen akcji w sektorze IT.

Po drugie, do gry weszła znowu polityka celna USA. Sąd Najwyższy USA w piątek 20 lutego podjął dość nieoczekiwaną, ale według mnie słuszną, decyzję. Stosunkiem głosów 6:3 została anulowana część ceł nałożonych w 2025 r. przez prezydenta Trumpa na mocy International Emergency Economic Powers Act (IEEPA), czyli prawa do nakładania ceł w sytuacjach nadzwyczajnych. Cła może nakładać tylko Kongres USA.

Reakcja prezydenta Trumpa była zgodna z oczekiwaniami. Mocno skrytykował ten wyrok. Powiedział, że „Orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie ceł jest głęboko rozczarowujące. I wstydzę się za niektórych członków sądu. Absolutnie się wstydzę”. Jak więc widać (co zaskoczeniem nie jest) dla prezydenta nawet Sąd Najwyższy nie pozostaje poza jego ostrą krytyką.

To jednak nie był koniec. Tego samego dnia prezydent zapowiedział wydanie rozporządzenia wykonawczego, które cłem w wysokości 10 proc. zastąpi to, co zanegował Sąd Najwyższy. Prezydent twierdził, że może to zrobić na podstawie specjalnego prawa (Section 122 of the Trade Act of 1974), które pozwala mu na nałożenie ceł, które mogą obowiązywać 150 dni. Potem decyzję ma podjąć Kongres. Już następnego dnia Donald Trump zorientował się jednak, że ta regulacja pozwala mu podnieść cła do poziomu 15 proc., co też zapowiedział.

Reklama
Reklama

To też jednak nie był koniec tej sagi celnej. Opinie wielu amerykańskich prawników, mówią, że tę decyzję prezydenta spotka ten sam los jak poprzednią. Podobno ona też jest niezgodna z prawem i sądy będą ją podważały. Podobnie może być z najnowszym pomysłem prezydenta, czyli skorzystanie z prawa z 1962 r. (Sekcja 232 ustawy o ekspansji handlowej). Upoważnia ona prezydenta do nakładania ceł na import, który zagraża bezpieczeństwu narodowemu Stanów Zjednoczonych. Według mnie i ten pomysł polegnie w sądach.

W orędziu o stanie państwa wygłoszonym przez prezydenta 24 lutego też pojawił się fragment mówiący o cłach. Mają być wprowadzone na ustalonych przez Trumpa poziomach. Oczywiste jest bowiem, że administracja USA ze swojej polityki celnej nie zrezygnuje. Scott Bessent, sekretarz skarbu USA, powiedział, że potrwa to dłużej (tygodnie, miesiące), ale cła powrócą. Sąd Najwyższy nie przesądził, co należy zrobić z już pobranymi (bezprawnie) cłami.

Szacunki odnośnie nieprawidłowo pobranych ceł są różne (od 140 do 180 mld dolarów). Gdyby wszyscy poszkodowani poszli do sądu i wygrali, to USA musiałyby zwiększyć swoje zadłużenie o taką właśnie sumę. Firmy będą musiały walczyć o zwrot w sądach, co jeszcze bardziej gmatwa obraz sytuacji. Jak w tej sytuacji można układać firmowe plany cenowe, czy zatrudnieniowe?

Został nam jeszcze jeden kluczowy problem, czyli możliwe uderzenie USA na Iran. Zakładałem, że, tak jak w sztuce Czechowa, jeśli strzelba w pierwszym akcie sztuki wisi na ścianie, to musi w następnych wypalić. Skoro USA zgromadziły wręcz bezprecedensowe siły zbrojne w okolicach Iranu, to muszą być one użyte. Choćby po to, żeby „zasłonić” szybko rozwijającą się aferę Epsteina, czy porażkę prezydenta w Sądzie Najwyższym.

Jest jednak co najmniej jeden, hamujący decyzję o ataku, problem (oprócz wielu innych). Mianowicie chodzi o ceny ropy. Iran może zablokować Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa ok. 20 proc. światowego spożycia ropy. Co prawda Chiny mocno naciskają na Iran, żeby tego nie zrobił, ale przyciśnięty do muru może to jednak uczynić. Skok ceny ropy byłby dla Republikanów, partii prezydenta Trumpa, wręcz zabójczy. Już teraz sondaże przed wyborami do Kongresu w listopadzie tego roku są dla jej kandydatów niekorzystne – skok ceny paliw byłby dla nich wręcz zabójczy. Nie wiemy, co w tej sytuacji postanowi prezydent USA.

Co w tej trudnej sytuacji ma robić inwestor? Przede wszystkim nie ulegać chwilowym zmianom nastrojów, bo pewne jest, że będą one częste i mogą doprowadzić do gwałtownych ruchów na giełdach. Warto chyba poczekać z poważnym zaangażowaniem kapitału na wyjaśnienie kwestii Iranu (myślę, że maksimum jeden miesiąc) oraz ceł. Problemy związane z zastosowaniami AI z nami pozostaną na zawsze i trzeba się z tym pogodzić.

Felietony
Finansowanie raportowaniem ESG
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Felietony
Globalizacja po polsku
Felietony
Wytyczne EBA jako katalizator zielonej transformacji
Materiał Promocyjny
Największy na świecie program edukacyjny, który od 20 lat zmienia życie młodego pokolenia
Felietony
Na drodze do zrównoważonego rozwoju
Materiał Promocyjny
Centralny magazyn OMODA & JAECOO w Duchnicach rośnie wraz z rekordową sprzedażą
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama