Na początek przybliżę założenia metodyczne – bazowałem na danych GPW dotyczących zarówno rynku regulowanego, jak i NewConnect za lata 2016-2025. W tych latach, w których nie było podanej wprost liczby delistingów, wyliczałem ją na podstawie liczby spółek na koniec roku na tle roku poprzedzającego z uwzględnieniem liczby debiutów. Oczywiście nie każde zniknięcie z rynku jest delistingiem „celowym” (są też np. upadłości lub połączenia notowanych spółek), ale nie zgromadziłem dość danych, aby dodatkowo zniuansować tę analizę.
Objąłem analizą oba rynki, choć trzeba jasno podkreślić, że z perspektywy podstawowych mierników tj. kapitalizacji i obrotów, rynek NewConnect jest niewspółmiernie mały, stanowi grubo poniżej 1 proc. wartości obserwowanych na rynku regulowanym. Natomiast są przynajmniej dwa ważne powody, dla których należy uwzględnić oba rynki. Po pierwsze, oba są objęte regulacjami unijnymi, co będzie istotne w kontekście kolejnych tekstów. Po drugie, w analizowanym okresie aż 49 spółek migrowało z NewConnect na rynek regulowany, w związku z czym ma to poważne znaczenie dla omawianych dziś danych.
Analiza dotyczy ostatnich 10 lat nie tylko dlatego, że to okrągła liczba, ale przede wszystkim z uwagi na fakt, że właśnie w 2016 r. rozpoczęła obowiązywanie regulacja MAR, która w bardzo istotny sposób podniosła obciążenia dotyczące funkcjonowania emitentów oraz innych uczestników rynku. Miało to poważny wpływ na zahamowanie rozwoju rynków kapitałowych UE (problem delistingów dotyczy także rynków w innych krajach unijnych), choć szczególnie negatywny wpływ widoczny był na rynku polskim, o czym szerzej będę pisał w kolejnych tekstach.
W ciągu ostatniej dekady z rynku ubyło 189 spółek z rynku regulowanego i 223 z NewConnect, przy czym należy zaznaczyć, że sumaryczny wynik 412 delistingów byłby mylący, gdyż w analizowanym okresie 49 spółek dokonało migracji na rynek regulowany, a zatem takich „prawdziwych” delistingów łącznie było „tylko” 363, w tym 174 z rynku NewConnect. Oczywiście delistingi same w sobie nie są problemem – spółki mogą z różnych powodów opuszczać rynek i nie ma w tym nic złego. Problemem może być natomiast skala tego zjawiska, zwłaszcza w relacji do debiutów i do całkowitej liczby emitentów.