Jest to konferencja organizowana przez SII, podczas której można wymienić poglądy. Nie tylko na temat rynków finansowych. I nie zawsze zgodnie z protokołem dyplomatycznym. I nawet w godzinach, w których handluje się tylko na foreksie, wówczas gdy na prawdziwej Wall Street światło już zgasło. Podobno bywały i takie momenty, kiedy to na złość Morfeuszowi wyczekiwano na otwarcie parkietu w Tokio... Szczęśliwi czasu nie liczą. Nawet w weekend.

Wracając do imprezy, jaką niewątpliwie jest wydarzenie WSXXVI (tym razem w Zakopanem), ponownie będę miał zaszczyt (nie inaczej) wystąpić w charakterze prelegenta. Jak zawsze pojawia się dylemat, czym zaskoczyć słuchaczy? Wiem doskonale, że lwia część tych „studentów" posiada wiedzę, doświadczenie i możliwości przekraczające moje know-how. Najchętniej zamieniłbym się z nimi miejscami i posłuchał czegoś mądrego, przełomowego i zmieniającego moją optykę. Niekoniecznie musi być to twardy reset. Wystarczy kilka ciekawostek porządkujących moją wiedzę, nadających nowy bieg analizom i zmniejszających ryzyko potknięcia się na rynku. Wiem, że wielu graczy giełdowych szuka sposobu na maksymalizację zysków. Mnie, po dwóch dekadach obecności na rynkach, wystarczy minimalizacja strat. Straty towarzyszą każdemu z nas i ważne, aby ich okresowe pojawianie się nie zjadało wypracowanych zysków. Zarobić zawsze można. Nawet podczas bessy. Ważne, aby bilans był odpowiednio korzystny.

Pojawia się pytanie, co jest nadrzędnym celem na giełdzie? Odpowiedź jest jedna: ROZWÓJ. Rynki finansowe stanowią nieodłączny element przyrody, a łącznikiem jest człowiek ze wszystkimi swoimi wadami i zaletami. Postępująca ewolucja czy inflacja wszechświata uzmysławia, że hossa na giełdzie także jest czymś naturalnym. Podobnie jak okresy dekoniunktury. Pięć kroków do przodu, trzy do tyłu. O tym mówi królowa nauk AT, czyli eWave. Z założenia teoria fal Elliotta bazuje na prawie natury. Ale nie tylko ona. Jak się okazuje, istnieje wiele dowodów na to, że rynkami finansowymi rządzą te same prawa, o których pisali Newton, Einstein czy Kirchhoff. Parkiet bombardowany jest grawitonami, fotonami, a informacje przybierają postać kubitów. Trochę przewrotne, ale tak jest. Na przestrzeni ostatnich lat zdołałem zaobserwować zarówno anomalia, jak i prawa, które przenikają ze świata fizyki do naszych portfeli akcji.

Janusze Rynków zapewne w tym momencie podniosą rękę i poproszą o algorytm na DJIA czy też CDR. I tutaj także pojawia się odpowiedź z rękawa. Wprawdzie kiepski ze mnie Dirac, ale zawsze można zamiast jednej w równaniu, wykorzystać ich kilka, czyli tzw. stałych (np. stała N, M, G, X). Do tego dołożyć Tensor i algorytm (prawie) gotowy.

Na łamach „Parkietu" wielokrotnie podpierałem się dorobkiem fizyków. Tajniki fizyki kwantowej idealnie wpasowały się w dekodowanie tego, co dzieje się na rynkach finansowych. Bohaterem tekstów został kot Schrödingera, był też zdolny student z Tanzanii oraz Einstein. Także i dorobek polskich naukowców nie został pominięty. Szczególny ukłon w stronę pana Mariana Smoluchowskiego, który wprawdzie pozostał w cieniu wielkiego Alberta, ale zmienił na zawsze sposób postrzegania polskich fizyków. Może gdyby żył w dzisiejszych czasach, to zamiast pracować nad teorią ruchów Browna, podjąłby się wyzwania i opisał nieprzewidywalność WIG-ów.

Co chcieliby usłyszeć uczestnicy konferencji? Będzie hossa? Co kupić, a raczej kiedy sprzedać? Kiedy dołek? A może czas na obligacje? I co z tym złotym? Tutaj można by posłużyć się tensorem, dorzucić kilka stałych i wykorzystać nabyte umiejętności podczas tzw. miękkich szkoleń. Jakiś dowcip, cytat, trochę ezoteryki wymieszanej z socjotechniką i sukces gwarantowany. Ale czy na pewno? Osobiście nie znam się na budowaniu atmosfery i gdybaniu przez 60 minut. Twarda wiedza to podstawa. Nawet w tak trudnej dziedzinie jak ekonomia, rynki finansowe, giełda i analiza techniczna. Dlatego też w tym roku za temat przewodni mojego wykładu posłuży fizyka. A dokładnie prawa, jakie przenikają rynki finansowe. Przykłady? Jednym z nich może okazać się przewrotna hipoteza, że obserwacja zmienia jej wynik. Gdyby nie sam fakt podjęcia obserwacji (analizy, inwestycji), końcowy wynik byłby zupełnie inny niż otrzymany. Jest to jedno z kluczowych zagadnień fizyki kwantowej. Każde badanie (analiza) polega na zbieraniu informacji. To wymaga obserwacji, czyli podglądania, co się dzieje z przedmiotem naszego zainteresowania (akcja). Do obserwacji używany jest foton, czyli kwant światła wracający z odpowiedzią na zadane pytanie. Można go porównać do piłeczki tenisowej w posiadaniu szanownej pani Igi. Załóżmy, że 20-letnia warszawianka nie ma innej możliwości na rozpoznanie tego, czy gra w Wimbledonie, Australian Open czy Roland Garros, niż wykonanie testu piłeczki. Pani Iga mając serwis, uprzednio zapewne kilkakrotnie odbije piłeczką o nawierzchnię. Zarówno dźwięk, jak i prędkość powracającej piłeczki, a także resztki kortu pozostałe na jej powierzchni, okażą się pomocne w geolokalizacji. Trudno będzie wówczas pomylić Londyn z Melbourne czy Paryżem. Jeżeli jednak test piłeczki będzie trwał zbyt długo, wówczas spod trawy, jak i cegły, a także akrylu, wyłoni się ta sama nawierzchnia. Konkluzja? Obserwacja zmienia wynik. Fizyka kwantowa działa także w sporcie. A co ma to wspólnego z giełdą? Czy pytanie może zmienić odpowiedź? Oczywiście, że tak, szczególnie na rynkach finansowych. Po 20 latach na giełdzie wiem, że istnieją wśród nas tzw. antywskaźniki. Jak to działa? Aby nie uprzedzać swojego wykładu na WSXXVI, powiem jedynie tyle, że nawet najbardziej przemyślany plan inwestycyjny może pójść w diabły. Tygodnie analiz danych fundamentalnych. Dziesiątki godzin nad wykresami. Fraktale, algorytmy i czekanie na moment kupna. Kiedy już udało się wstrzelić, pozostaje czekać na efekty. Plan zaczął działać. Ale nagle pojawia się „antywskaźnik", czyli Janusz Rynków znany z tego, że kupuje na szczycie i sprzedaje w dołkach. I on dyskretnie pyta nas, czy też kupiliśmy tę spółeczkę? No cóż, prawa fizyki kwantowej jasno mówią, że obserwacja może zmienić wynik. Rynek to tylko rynek. Człowiek jest tylko człowiekiem. Liczy się zabawa i umiejętność czerpania przyjemności z samego bycia na rynkach...