Rodzimi producenci urządzeń i komponentów dla fotowoltaiki opracowali plan rozwoju tej branży w Polsce do 2030 r. Zakładają, że w najbliższych latach uda im się znacząco zwiększyć moce wytwórcze. W zakresie modułów PV, gdzie dziś zdolności polskich zakładów sięgają łącznie około 500 MW/r., planują wzrost o 1 GW/r. tylko do 2025 r. W dalszych planach jest budowa wspólnej fabryki ogniw o mocy produkcyjnej 1 GW/r. Potrzebują na ten cel około 1 mld zł.

– Dziś jako Polska już jesteśmy znaczącym producentem modułów fotowoltaicznych, ale jądrem innowacji w tym biznesie są ogniwa, które wciąż importujemy głównie z Chin. Stąd pomysł budowy gigafabryki ogniw, z których korzystać będą producenci modułów, a część popłynie na eksport – wyjaśnia Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Potrzebny partner

To wspólna inicjatywa polskich producentów, którzy w maju zawarli sojusz w walce z tanią chińską konkurencją. Obecnie w porozumieniu uczestniczy dziesięć firm, w tym m.in. ML System, Bruk-Bet Solar, Hanplast czy JBGPV. Aktualnie poszukują zarówno dobrej lokalizacji pod potencjalną inwestycję, jak i partnera finansowego. Nowy zakład mógłby stanąć na terenach, gdzie dziś wydobywa się węgiel kamienny lub brunatny. – To była nasza pierwsza myśl, bo tworząc nowe miejsca pracy, pomoglibyśmy tym regionom przejść trudny etap transformacji – wyjaśnia Wiśniewski.

Uczestnicy porozumienia próbują też zainteresować inwestycją banki, Polski Fundusz Rozwoju, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, a także Komisję Europejską. Jesienią IEO ma zaprezentować projekt na forum unijnym.

Potężny boom

Inicjatywa polskiego przemysłu pojawia się w momencie bezprecedensowego boomu rynkowego polskiej fotowoltaiki. Branża szacuje, że obecne tempo instalacji paneli słonecznych na dachach domów i rozwoju farm słonecznych doprowadzi do uzyskania 8 GW mocy zainstalowanej już w 2025 r., co przekracza obecne rządowe plany na 2030 r.

W ostatnim czasie ogromny udział w rozwoju rynku miał rządowy program „Mój prąd" z budżetem 1 mld zł, w ramach którego można pozyskać nawet 5 tys. zł na instalację fotowoltaiki na dachach domów. Eksperci przewidują jednak, że przy tym tempie składania wniosków o dofinansowanie budżet programu wyczerpie się już w tym roku. Ale to nie zatrzyma słonecznej hossy.

– Widzimy ogromny potencjał do dalszego, dynamicznego wzrostu rynku prosumenckiego w Polsce. Zakładamy, że zapoczątkowana przez rządowy program „Mój prąd" hossa na rynku klasycznej fotowoltaiki będzie kontynuowana, biorąc pod uwagę rosnące ceny energii z jednej strony, a wyraźny spadek kosztów technologii i relatywnie szybki zwrot poniesionych nakładów na PV z drugiej – komentuje Dawid Cycoń, prezes ML System.