Surowce przez lata potrafią być zapomniane, ale kiedy ich ceny zaczynają rosnąć, to nieraz lawinowo. Czy w związku z tym powinny być elementem długoterminowych portfeli, tworzonych z myślą o emeryturze?
Duży wpływ NBP
Prawdziwy wyścig z czasem przypomina inwestowanie u progu nowego roku. Po tak udanym jak poprzedni rok mało kto liczył na powtórzenie stóp zwrotu i szereg prognoz dotyczących wyników na ten rok już się zrealizowało, nawet z nawiązką. Dość wspomnieć o metalach szlachetnych, zwłaszcza srebrze, które w niecały miesiąc zyskało już grubo ponad 50 proc., czy złocie, które ma na koncie około 19-proc. zwyżkę, podczas gdy niejeden zarządzający czy analityk prognozował około jednoprocentowe umocnienie metali szlachetnych, a nawet ich spadek w perspektywie całego roku. Podobnie jest w przypadku rynków akcji, aczkolwiek tu stopy zwrotu oczywiście nie są tak oszałamiające. Krajowe indeksy, bijąc rekordy hossy, notują już jednak wysokie, jednocyfrowe zwyżki, realizując w ledwie kilka tygodni całoroczne prognozy. Rynek walut? Kurs EUR/USD zniżkował co prawda w pierwszej połowie miesiąca, ale w ostatnich dniach ruszył pędem do 1,19, wyrównując szczyt z września zeszłego roku. Korzysta na tym i złoty. Para USD/PLN ustawiła kierunek na 3,50 zł i jest na najniższych poziomach od 2018 r. Do tego spokojnie jest na krajowym rynku obligacji.
Wszystko to wygląda na bardzo sprzyjającą układankę, aczkolwiek trudno nie oprzeć się wrażeniu, że rynek srebra już od dłuższego czasu jest w fazie spekulacji. Dzienne zmiany rzędu kilku punktów procentowych stały się normą. W poniedziałek w ciągu dnia srebro zwyżkowało w szycie o 17 proc., po czym po południu runęło, schodząc nawet poniżej ceny otwarcia dnia.
Część ekspertów jest zdania, że na rynek srebra przeniósł się kapitał spekulacyjny, operujący dotąd na rynku kryptowalut – mimo tegorocznych zwyżek akcji bitcoin zachowuje się płasko, a zeszły rok zakończył spadkiem.
– Hossa złota rozpoczęła się w III kwartale 2018 r. z poziomu około 1200 USD za uncję, zatem ma już ponad siedem lat. Hossa srebra rozpoczęła się w II kwartale 2020 r. z poziomu około 15 USD za uncję i liczy już blisko 6 lat. Od III kwartału 2025 r. złoto i srebro weszły w fazę bańki spekulacyjnej – ceny oderwały się od wartości fundamentalnej, a dzienne zmiany (najczęściej w górę) wynoszą po kilka punktów procentowych – zauważa Sebastian Buczek, prezes Quercusa TFI. Jak twierdzi, jest to głównie związane z olbrzymim popytem na tę klasę aktywów po kilku latach wyraźnej tendencji wzrostowej. – Kupującymi są zarówno banki centralne, inwestorzy instytucjonalni, jak i indywidualni. W naszych prognozach na 2026 rok w wariancie bazowym zakładamy, że apogeum wzrostów będzie miało miejsce w I połowie br. Trudno określić poziom docelowy, ponieważ w bańce dynamika zmian cen nie jest standardowa – przyznaje Buczek. – Zakładamy, że na koniec br. ceny złota i srebra mogą znaleźć się na poziomach niższych niż dziś, a niewykluczone, że niższych niż na koniec 2025 r. – podkreśla. Szacunki wskazują, że za ponad 30-proc. popytem na złoto w zeszłym roku stał Narodowy Bank Polski.
Na ile sytuacja rynku metali szlachetnych ma wpływ na rynki akcji? – Wzrosty metali szlachetnych nie są niebezpieczne same w sobie dla rynku akcji. Zresztą niektóre z czynników, które im sprzyjają, np. nieskrępowany wzrost zadłużenia w państwach Zachodu czy osłabianie dolara, sprzyjają też rynkowi akcji – komentuje Tomasz Tarczyński, prezes Opoki TFI. – Hossa pozostałych surowców, jeżeli zbyt się rozwinie, stanie się natomiast problematyczna. Na razie to jeszcze nie ten etap. Wzrosty nie trwają długo i nie objęły wciąż najważniejszego surowca z punktu widzenia gospodarek, tj. ropy naftowej – podkreśla Tarczyński.
Czytaj więcej
O 37 proc. wzrosły aktywa pod zarządzaniem dystrybutorów funduszy inwestycyjnych, którzy nie są związani z większymi grupami kapitałowymi - szacuje...
Ekspozycja na okrętkę
Kiedy kilka lat temu TFI poszerzały swoją ofertę o fundusze emerytalne jak PPK i inne produkty cyklu życia, surowce nie przykuwały takiej uwagi jak dziś. Kryteria inwestycji są dość ściśle określone i na surowce miejsca zabrakło. Zarządzający mogą oczywiście dobierać do portfeli spółki surowcowe, ale nie jest to ekspozycja na „czysty” surowiec.
– Rynek surowców jest ciekawą, traktowaną jako alternatywną klasą aktywów. W przeciwieństwie do tradycyjnych, takich jak akcje czy obligacje, surowce nie generują dochodów w postaci zysków wypłacanych w formie dywidendy ani nie przynoszą odsetek. Dlatego trudniej je wycenić czy analizować – tłumaczy Jarosław Niedzielewski, dyrektor inwestycji w Investors TFI. – W przypadku funduszy PPK zarządzanych przez Investors TFI, głównymi składnikami lokat są i pozostaną akcje oraz obligacje. Natomiast zaangażowanie w surowce jest dokonywane pośrednio, poprzez inwestowanie w spółki, które surowce wydobywają i przetwarzają. Na polskim rynku przedstawicielem tych spółek jest oczywiście KGHM, ale posiadamy też ekspozycje na inne, zagraniczne spółki wydobywające, przede wszystkim, miedź, złoto oraz srebro – dodaje. – Historycznie tego rodzaju firmy wydobywcze często zachowywały się silniej niż same notowane na giełdach surowce. Tak też stało się w ubiegłym roku – przypomina.
Czytaj więcej
Cena uncji złota przekroczyła już poziom 5100 USD, a srebra 110 USD. Rekord cenowy ustanowiła też platyna. Osłabienie dolara orz napięcia geopolity...
Podobnie jeśli chodzi o PPK jest w innych TFI. – W Santander TFI fundusze PPK zarządzane są w sposób aktywny. W ramach mocno dookreślonego przez ustawodawcę spektrum inwestycyjnego poszukujemy atrakcyjnie wycenionych podmiotów, również tych dających ekspozycję na rynek surowców – komentuje Adam Nowakowski, dyrektor działu akcji, Santander TFI.
Ale wygląda na to, że nawet jeśli zarządzający mają mniej związane ręce w zarządzaniu funduszami tworzonymi z myślą o inwestowaniu długoterminowym i emerytalnym, niekiedy świadomie pomijają surowce. Przykładem mogą być fundusze mTFI, jak Emerytura 2045 czy Strategia na min. 10 lat, gdzie w aktywach znajdziemy jedynie akcje i obligacje. Nie udało nam się jednak na ten temat porozmawiać z zarządzającymi.
Z drugiej strony klienci TFI w Polsce o fundusze surowców też nie zwykli się zabijać. Z danych serwisu Analizy.pl wynika, że w ubiegłym roku z funduszy surowców wypłacono 37 mln zł netto, z kolei ich aktywa pod zarządzaniem to ledwie 2,8 mld zł, co stanowi 0,7 proc. rynku.