Warszawski rynek akcji miał w minionym tygodniu dwa oblicza.
W pierwszej połowie dominowały niedźwiedzie, a czwartek i piątek
należały do byków. Bilans jest jednak negatywny. Szeroki indeks spadł
bowiem poniżej średniej z 200 sesji, czyli umownej granicy hossy. To
pierwsza taka korekta w tej hossie, gdy indeks wykonuje drugi test
średniej.
Korekta rozciąga się w czasie. Od 20 maja nie
widzieliśmy na WIG nowego rekordu. Za chwilę miną zatem cztery miesiące
fazy schłodzenia. Po takim czasie w obu poprzednich najgłębszych
korektach tej hossy widzieliśmy już nowe szczyty. Tymczasem obecnie
bliżej nam do pogłębienia lokalnego dołka (77 412 pkt) niż do
ustanowienia nowego rekordu wszech czasów.