Piątkowa sesja na warszawskim rynku akcji była ostatnią w II kwartale i I półroczu. Część analityków spodziewała się sezonowego efektu „window dressing". Zamiast podciągania notowań akcji przez zarządzających byliśmy jednak świadkami „uderzenia niedźwiedzi". Nasz parkiet świecił na czerwono i był jednym z najsłabszych na giełdowej mapie Starego Kontynentu. Jaki wpływ ma słaba końcówka miesiąca na sytuację techniczną rodzimych indeksów?

Indeks blue chips wypadł najsłabiej, bowiem spadł w piątek o 1,3 proc., do 2299,8 pkt. Wsparcie 2300 pkt ponownie zostało zaatakowane, tym razem od góry. Indeks pozostaje jednak w 100-pkt paśmie wahań, w którym utrzymuje się od maja. Dopóki jego granice 2360 i 2260 pkt nie zostaną przebite, dopóty zakładać należy kontynuację tendencji horyzontalnej.

Mniej podatne na spadki okazały się w piątek średnie i małe spółki. Indeks mWIG40 wzrósł o symboliczne 0,08 proc. i utrzymał się nad poziomem 4900 pkt. Warto zauważyć, że w ubiegły wtorek indeks dotarł w porywach do 4964 pkt, a więc znalazł się najwyżej od dekady, dając tym samym sygnał do kontynuacji hossy w segmencie średnich spółek, a być może dla całego rynku GPW. Małe spółki, podobnie jak WIG20, pozostają w konsolidacji. Indeks WIG80 porusza się przy 16 000 pkt. Czerwiec zakończył wzrostem o 0,3 proc., do 16 069 pkt.

A co historyczne statystyki dla WIG mówią o lipcu? Mamy dobre wieści. Statystycznie siódmy miesiąc roku, przynajmniej pod względem średniej stopy zwrotu z indeksu szerokiego rynku, to najlepszy okres. WIG zyskiwał średnio 3,95 proc., a więc o 0,01 pkt proc. więcej niż w styczniu i 0,25 pkt proc. więcej niż w grudniu. Jeśli nie uwzględnimy wartości skrajnych – wzrost o 37,5 proc. w 1994 r. i spadek o 9,1 proc. w 2002 r. – to średnia wciąż jest wysoka i wynosi 3,1 proc. Na 26 przypadków w 13 lipiec przynosił wzrost WIG, w 12 spadek, a w jednym indeks wyszedł na zero. Mediana jest dodatnia i wynosi 0,5 proc. Co więcej, średnia zmiana podczas wzrostowych lipców to aż 11,3 proc., a średnia zmiana podczas spadkowych to tylko 3,7 proc.

Liczby przemawiają więc za wzrostami notowań w rozpoczynającym się miesiącu. Licząc od zamknięcia piątkowej sesji (61 018 pkt), w optymistycznym wariancie WIG wzrósłby do 67 913 pkt, w średnim do 63 428 pkt, a w pesymistycznym spadłby do 58 760 pkt. Standardowo wiele zależeć będzie od zachowania indeksów zagranicznych, głównie od S&P500, DAX oraz MSCI Emerging Markets. Ten ostatni wciąż walczy o przebicie długoterminowej linii trendu spadkowego.