Przez długie lata praca analityka giełdowego (sell-side) była dla wielu osób jedynie przystankiem na drodze kariery na rynku finansowym. Dalszy przebieg tej podróży był łatwy do przewidzenia. Drogi były dwie. Analitycy albo trafiali do spółek, głównie do ich działów relacji inwestorskich, albo wiązali się ze swoimi bezpośrednimi klientami, czyli branżą TFI lub OFE (buy-side). Bycie zarządzającym oznaczało przez lata większe pieniądze, lepsze perspektywy rozwoju, ale też większy prestiż. TFI i OFE stanowiły swoistą ziemię obiecaną dla analityków. Zarządzający czuli się na tyle pewnie, że wielu z nich nabrało poczucia wyższości ocierającej się o pychę i przeświadczenie, że to oni są najważniejsi. Wydawało im się, że nic nie muszą, ale wszystko mogą.