Niespodzianki nie było. Gdyby do niej doszło, to pewnie można byłoby nawet mówić o sensacji. Na to jednak trzeba poczekać. W czerwcu na warszawskim parkiecie karty znów rozdawali zagraniczni brokerzy.

Prym po raz kolejny wiódł Goldman Sachs. I tym razem firma ta nie pozostawiła złudzeń konkurencji, chociaż jej przewaga nad resztą stawki nie była aż tak olbrzymia jak w maju. W ubiegłym miesiącu broker przeprowadził transakcje na kwotę 6,84 mld zł i dzięki temu zdobył 19,3 proc. udziałów w rynku. Zgodnie z nową tradycją, z którą mamy do czynienia od kilku miesięcy, drugie miejsce przypadło w udziale Morgan Stanley. W przypadku tego pośrednika mówimy o transakcjach na kwotę prawie 3,83 mld zł i udziale rynkowym na poziomie 10,79 proc. A skoro o tradycjach mowa to dodać do tego należy jeszcze trzecie miejsce BM PKO BP. W czerwcu firma ta zrealizowała transakcje na kwotę prawie 3,6 mld zł. Dzięki temu zdobyła 10,14 proc. rynku.

Czerwiec był w zasadzie typowym miesiącem w branży maklerskiej. Czasy, w których dzięki dużej aktywności inwestorów indywidualnych polscy brokerzy pukali do drzwi rynkowej czołówki, na razie minęły. Argumenty są teraz zdecydowanie po stronie zagranicznych brokerów, którzy obsługują klientów zza granicy. Ich niewątpliwym atutem jest też wykorzystywanie algorytmicznych form handlu, co wyraźnie podbija im statystyki. Widać to chociażby na przykładzie rynkowego lidera czyli Goldman Sachs. Wiele wskazuje na to, że to właśnie ta instytucja na koniec roku będzie święciła triumf. Dane za całe pierwsze półrocze pokazały, że na razie nie ma ona sobie równych. Po sześciu miesiącach handlu jej udział rynkowy wynosi 15,93 proc. Wynik drugiego w zestawieniu pośrednika, czyli Morgan Stanley, to 9,82 proc. O podium walczy BM PKO BP. Z wynikiem 8,8 proc. jest na razie na najniższym jego stopniu, ale cały czas po piętach depcze mu BofA Securities. Jej udział rynkowy to 8,15 proc.

Gdzie szukać pozostałych polskich brokerów? W półrocznym zestawieniu znajdziemy ich w drugiej połowie pierwszej dziesiątki. Na siódmym miejscu jest Santander BM z wynikiem 4,35 proc. Dziewiąta pozycja przypada w udziale BM Pekao (4,25 proc.), dziesiątkę zaś zamyka BM mBanku (3,98 proc.). Co ciekawe przedstawiciele dwóch ostatnich instytucji otwarcie mówią, że chcą powalczyć o więcej. Na słowach się zresztą nie kończy. BM mBanku przeprowadza właśnie kadrową ofensywę wzmacniając chociażby zespół analiz. BM Pekao podobne działania przeprowadziło już w ubiegłym roku, chociaż nadal szuka rynkowych wzmocnień.

Oczywiście pozostaje pytanie czy to pozwoli na równorzędną walkę z zagraniczną konkurencją. Ta na razie wydaje się być poza zasięgiem krajowych graczy. BM PKO BP, które przecież już dobrych kilka lat temu zbudowało mocny zespół analityków i maklerów instytucjonalnych, dzisiaj walczy w zasadzie jedynie o pozycję numer trzy na rynku. Bez wsparcia krajowych inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych o więcej może być trudno.