Banki już zwiększają rezerwy ze względu na oczekiwane straty z powodu przegrywanych i coraz liczniejszych procesów sądowych z frankowiczami. Na razie kwoty te stanowią zaledwie parę procent ich rocznych zysków, ale ostateczne koszty mogą być znacznie większe.
– Zakładam, że koszty sektora z powodu kredytów frankowych mogą sięgnąć co najmniej 30 mld zł, ale będą rozłożone w czasie. To szacunek, który będzie podatny na zmiany dwóch ważnych czynników: kształtowania linii orzeczniczej i napływu nowych spraw do sądów – mówi Marta Czajkowska-Bałdyga, analityczka Haitong Banku.