W trakcie weekendu doszło do wymiany ognia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi oraz Iranem, a sam Donald Trump groził ponownie, że Iran „przestanie istnieć”, jeśli szybko nie powróci do stołu negocjacyjnego. Po serii ataków doszło jednak do uzgodnienia, że oba kraje wracają do zawieszenia broni, dlatego reakcja na rynku w trakcie poniedziałkowego otwarcia jest raczej minimalna. Ceny ropy naftowej rosną niewiele, a dolar traci na wartości, na czym wyraźnie korzysta silnie wyprzedawany w zeszłym tygodniu polski złoty. Czego ciekawego mogą oczekiwać inwestorzy w tym tygodniu, patrząc z perspektywy rynku walutowego?
Ropa reaguje spokojnie, Wall Street zapomina o zmienności
Ceny ropy naftowej zyskują zaledwie około 0,5% na otwarciu w ostatni poniedziałek czerwca, pomimo obaw przed powrotem do pełnoskalowej wojny. Co ciekawe, nie doszło do zamknięcia Cieśniny Ormuz, nawet gdy Iran zdecydował się na ostrzelanie jednego ze statków , na co zareagowali Amerykanie. Ropa Brent aktualnie znajduje się minimalnie powyżej 73 USD za baryłkę , natomiast ceny ropy WTI kształtują się nieznacznie poniżej 70 USD. Choć ruch w Cieśninie Ormuz wyraźnie zmalał, ostatecznie zapobiegło to ponownemu pojawieniu się premii geopolitycznej na rynku ropy.
Uspokojenie nastrojów widać również na szerokim rynku akcji. Kontrakty terminowe na indeks S&P 500 wskazują na lekkie plusy przed rozpoczęciem handlu w Nowym Jorku. Wall Street próbuje tym samym otrząsnąć się po ubiegłotygodniowej fali wyprzedaży, wywołanej silną zmiennością w sektorze technologicznym i rosnącymi obawami inwestorów wokół skali wydatków na sztuczną inteligencję czy wciąż wysokimi oczekiwaniami na podwyżki stóp procentowych w USA.
Sintra, inflacja i przyspieszony raport NFP na horyzoncie
Choć dzisiejsza sesja nie przyniesie wielu ważnych odczytów makroekonomicznych, ten tydzień zapowiada się niezwykle istotnie pod względem różnego rodzaju wydarzeń. Rozpoczyna się forum ekonomiczne w Sintrze , na którym w środę w trakcie panelu dyskusyjnego wystąpi nowy szef Fed, Kevin Warsh. Dodatkowym czynnikiem zmienności będą publikowane we wtorek i środę dane o inflacji CPI z kluczowych gospodarek strefy euro. Prognozy zakładają spadek zharmonizowanego wskaźnika HICP dla strefy euro do poziomu 3% w ujęciu rocznym, w porównaniu do 3,2% odnotowanych w maju. Choć presja cenowa słabnie, poziomy te nadal pozostają powyżej celu inflacyjnego, co może utrzymać EBC w jastrzębim nastawieniu.
Prawdziwym testem dla rynków będzie jednak amerykański raport z rynku pracy (NFP), który w tym miesiącu zostanie opublikowany nietypowo w czwartek, ze względu na dzień wolny przed sobotnimi obchodami Dnia Niepodległości w USA. Konsensus rynkowy zakłada solidny odczyt i stabilizację stopy bezrobocia na poziomie 4,3%. Co ciekawe, dane o zatrudnieniu mogą otrzymać spore wsparcie w sektorach hotelarskim i rozrywkowym ze względu na trwające Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Zanim jednak poznamy kluczowy raport, inwestorzy zderzą się we wtorek ze wskaźnikiem JOLTS oraz w środę z raportem ADP.
Perspektywy RPP a jastrzębi Fed
Inwestorzy w Polsce powoli kierują wzrok na kolejny tydzień, kiedy to poznamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Na rynku panuje silne przekonanie o stabilizacji kosztu pieniądza ze względu na brak perspektyw na dalsze wzrosty cen energii. Niemniej należy pamiętać, że wraz z deeskalacją na Bliskim Wschodzie władze najprawdopodobniej zrezygnują z pakietu paliwowego, który obniżał ceny na stacjach w Polsce. Może to spowodować podbicie inflacji o kilka dziesiątych procenta, co oznaczałoby możliwe wyjście poza zakres celu inflacyjnego, który wynosi 2,5% z dopuszczalnym przedziałem wahań plus/minus jeden punkt procentowy. Warto zauważyć, że w horyzoncie najbliższych 12 miesięcy rynek nie wycenia już perspektyw na podwyżki stóp procentowych, ale jednocześnie jest jeszcze zbyt wcześnie, żeby w ogóle rozpoczynać dyskusję na temat możliwych obniżek. Z drugiej strony polska gospodarka złapała pewną zadyszkę, dlatego rządzący z pewnością przywitaliby z otwartymi ramionami luźniejszą politykę monetarną.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja za oceanem. Pomimo chwilowego uspokojenia oczekiwania na potencjalne podwyżki stóp przez Fed wciąż pozostają żywe , a kolejny bardzo mocny raport z rynku pracy mógłby je wyraźnie nasilić. Ta fundamentalna dywergencja może w średnim terminie ciążyć polskiej walucie, jednak dzisiejszy globalny powrót apetytu na ryzyko daje jej wyraźne, choć być może tymczasowe wsparcie.
Złoty odrabia straty na szerokim rynku walutowym
Wyraźny spadek ryzyka po minionym weekendzie wpływa na ograniczenie ostatniej siły amerykańskiego dolara. Obserwujemy również cofnięcie cen na rynku złota. Na parze USDPLN widoczny jest dzisiaj wyraźny ruch w dół. Spadek napięć geopolitycznych w połączeniu ze słabością amerykańskiego dolara zepchnął kurs do 3,75, choć i tak jest to wciąż okolica tegorocznych szczytów i około 8% powyżej lokalnego dołka z końca stycznia.
Dzisiejsza sesja pokazuje, że w warunkach powracającego apetytu na ryzyko złoty potrafi dynamicznie odzyskiwać grunt, choć długoterminowy układ sił będzie zależał od tego, czy jutrzejsze negocjacje przyniosą trwały przełom oraz czy Fed faktycznie będzie napierał w kierunku podwyżek stóp procentowych.
Na godzinę 10:00 za dolara płacimy 3,7563 zł, za euro 4,2835 zł, za franka 4,6439 zł, a za funta 4,9642 zł.
Michał Stajniak, CFA
Wicedyrektor Działu Analiz XTB