Ten scenariusz przygniotła lawina popytu na akcje i potężny rajd na giełdach. Co więcej, panuje przekonanie, że wzrosty cen akcji będą kontynuowane.

To rozlewające się po świecie nastawienie sprawiło, że optymizm co do perspektyw rynków akcji w relacji do potencjału papierów dłużnych jest największy od 24 lat, zauważa Bloomberg.

Nathan Thooft, szef działu globalnej alokacji aktywów w Manulife Asset Management otwarcie przyznaje, że w jego portfelu inwestycyjnym status akcji zmienił się z „niedoważaj” na „przeważaj”.

Sprawiła to zmiana postrzegania perspektyw amerykańskiej gospodarki, gdyż inflacja przyhamowała, a firmy tworzą nowe miejsca pracy. Co więcej tempo wzrostu produktu krajowego brutto (PKB) przyspiesza i nawet pracownicy banku centralnego już nie prognozują recesji.

Ponad połowa klientów jest przekonanych, że gospodarka USA może się nadal rozwijać mimo podwyżki stóp procentowych, wynika z sondażu banku JPMorgan Chase&Co. przeprowadzonego w minionym tygodniu.

Wzrosła też liczba inwestorów deklarujących zamiar zwiększenia ekspozycji na akcje kosztem obligacji.

Inni już od pewnego czasu kupują. Inwestorzy angażujący pieniądze w zależności od postrzegania sytuacji gospodarczej zwiększyli tempo zakupów akcji, twierdzi Deutsche Bank podkreślając, że napływy funduszy do ETF-ów w okresie minionych trzech miesięcy wskazują na silną preferencję dla akcji kosztem obligacji.

Sceptyków jednak nie brakuje, ale byczo nastawieni eksperci przekonują, że w przeciwieństwie do tego co działo się w przeszłości w podobnych okolicznościach, teraz dużo akcji kupują insiderzy, czyli menedżerowie firm mający dostęp do poufnych informacji. Po ich stronie są też niektóre wskaźniki techniczne

Jason Goepfert, dyrektor działu analiz w Sundial Capital Research zwraca uwagę, że tak duża przewaga akcji kosztem obligacji była w 2003 roku i 2009, kiedy rynki wychodziły z długiego okresu dominacji niedźwiedzia, następowała gwałtowna zmiana preferencji inwestorów na korzyść akcji i zaczynał się nowy rynek byka.